Szukaj:Słowo(a): wypadki smiertelne zdiecia

Tragiczny wypadek kolejowy pod Grodziskiem Maz.
Pociąg relacji Warszawa-Budapeszt śmiertelnie potrącił mężczyznę.



Panowie ale narobiliście smaka Liptonowi :-D

Pewnie zdążył już kogoś zadysponować na miejsce wypadku.
Jakieś zdjęcia pewnie też niedługo pojawią się w sieci.

I pomyśleć, że w takiej stolicy dzisiaj nic ciekawego się nie wydarzyło, a w
takim Grodzisku Maz. to dopiero się dzieje. Pozostaje tylko pozazdrościć MK
z Grodziska :-)

Pozdrawiam
Tomasz


| Tragiczny wypadek kolejowy pod Grodziskiem Maz.
| Pociąg relacji Warszawa-Budapeszt śmiertelnie potrącił mężczyznę.

Panowie ale narobiliście smaka Liptonowi :-D

Pewnie zdążył już kogoś zadysponować na miejsce wypadku.
Jakieś zdjęcia pewnie też niedługo pojawią się w sieci.

I pomyśleć, że w takiej stolicy dzisiaj nic ciekawego się nie wydarzyło, a w
takim Grodzisku Maz. to dopiero się dzieje. Pozostaje tylko pozazdrościć MK
z Grodziska :-)



Widze kolega czyta p.m.t.m i news.ztm ale taka ironia nie wypada

| Tragiczny wypadek kolejowy pod Grodziskiem Maz.
| Pociąg relacji Warszawa-Budapeszt śmiertelnie potrącił mężczyznę.
Panowie ale narobiliście smaka Liptonowi :-D
Pewnie zdążył już kogoś zadysponować na miejsce wypadku.
Jakieś zdjęcia pewnie też niedługo pojawią się w sieci.



Informuje cie pojebie, ze dla ciebie lepiej by bylo abysmy sie za szybko nie
spotkali.

Reszty nie komentuje, bo inni czytajacy moga ocenic sami twoj poziom
intelektualny oscylujacy gdzies w granicach uposledzonego pantofelka...

/kl

Witam

Niestety śmiertelny ale nietypowy wypadek.

Leszek M., 54-letni kierowca ładowarki wjechał pod wiadukt. Wysięgnik
nie był do końca złożony.
- Ładowarka uderzyła w belkę stropową wiaduktu kolejowego - mówi nadkom.
Ryszard Stemplewski, oficer prasowy KPP w Olecku. - Wysięgnik zatrzymał
cały pojazd. Przód auta podniósł się, a kabina uderzyła w strop wiaduktu.

http://gazeta.wm.pl/?main=15&c=118,3,8650&img_id=21&gal_id=#foto
(opis+zdjęcia)


Witam

Niestety śmiertelny ale nietypowy wypadek.

Leszek M., 54-letni kierowca ładowarki wjechał pod wiadukt. Wysięgnik
nie był do końca złożony.
- Ładowarka uderzyła w belkę stropową wiaduktu kolejowego - mówi nadkom.
Ryszard Stemplewski, oficer prasowy KPP w Olecku. - Wysięgnik zatrzymał
cały pojazd. Przód auta podniósł się, a kabina uderzyła w strop wiaduktu.

http://gazeta.wm.pl/?main=15&c=118,3,8650&img_id=21&gal_id=#foto
(opis+zdjęcia)



jak kiedyś pracowałem na budowie A4 to kierowca kamaza nie opuścił kipra
i przywalił kiprem w most. Na szczęscie wyrwało cały siłownik i
skończyło się na wielkim bum. Zresztą koleś był jakiś pechowy wcześniej
tym samym kamazem wjechał na jakieś pręty wystające z ziemi, nawinęły mu
się na wał i go zerwały.

Tak dawno nie słyszeliśmy na grupie p.m.t.m o jakimś dzwonie na mieście,
wykolejeniu przed zajezdnią R-4 na Żoliborzu, wypadku z udziałem śmiertelnym.

Ale spoko Lipton, czekamy na zdjęcia z następnych wykolejeń :-P



A może coś kiedyś sam zaaranżujesz pod domem :-D  

Bo tutaj się nigdy nic nie dzieje :-)

Pozdro.
Turysta



| na www.idnes.cz jest duży artykuł na ten temat (zdjęcia, symulacja)

| to jak szybko musiał jechać, zeby mu tak wózek wyskoczył?

W tym momencie nie wiadomo. W każdym razie był to skład T3 (7106+7107).



Poprawka: to nie ten skład.

Okoliczności wypadku są takie:
o 6.33 tramwaj się wykoleił (tak, jak pokazano to na symulacji na
idnes.cz). Wagon zepchnął 30 letnią kobietę pod nadjeżdżającą Avię (ze
skutkiem śmiertelnym dla niej) oraz zabił 25 letniego mężczyżnę. Dwie
kobiety cięzko ranił. Do szpitala trafiła też jedna kobieta w szoku.

Naprawde nie wesoło to wygląda, dzieki za zdjecia. W pierwszym
wypadku, w Mirosławicach, rozumiem chociaż troche przyczyny, brawure,
noc, zła pogode, ale w  tym drugim..? Dobrze, ze nie było cieżko
rannych i ofiar smiertelnych.

  ------------------------------------------------------------
-  G T    G l o b e t r o t t e r   T e a m
             "natura nasza jest w ruchu;
           zupełny odpoczynek to śmierć"
           globetrotterteam(at)gmail.com



porównaj je z innymi krajami



Jasne.
Statystyki jeszcze trzeba umieć interpretować.
Bo wprawdzie ofiar śmiertelnych wypadków samochodowych było u nas przed
wojną tyci-tyci ale przecież nie z tej przyczyny że i samochodów za wiele
nie było.
Naturalnie był to przejaw cywilizacyjnej wyższości nad epoką późniejszą.
;-P

głupi? czy tylko nieświadomy tego co gada?




Chyba nie.

 znajdź mi chociaż jedną butelke na zdjęcia  na stronie
http://www.kominiarz.iserwer.net/rebkow/zdjecia.htm



ROTFL.
I o czym to niby ma świadczyć ?
Szkoda że na zdjęciu nr. 1 zamiast małolatów nie ma gorzelni.

wypiłeś dziś ?



Oczywiście.
Właśnie piję kolejną herbatę.
A zaraz naleję sobie grzanego półtoraka.

czy czytać nie umiesz?



Ja wiem że masz alternatywną wizję dziejów ale może w przerwach od
strzelania z Morsa na 400 metrów
tudzież MG-42 na 3000 metrów wyjaśnisz jak wpadłeś na pomysł że w
dwudziestoleciu międzywojennym w Polsce nie piło się wódki ?
Znaczy gorzelni nie było ?
Nikt bimbru nie pędził ?
Hasło "Polski Monopol Spirytusowy" nic nie mówi ?

i zapytaj się ich co im najbardziej dokuczało?
i jak sobie radzili? jeśli tylko można było wygotowywali jeśłi nie palili



Ubrania.
Nie cały kraj.
Różnica choć może wydawać się subtelna jest jednak zasadnicza.
:-PPP

Q

| Oki, ja nie bede wymienial co ja widzialem, ale nie bardzo rozumiem co to
Się domyślam. W każdym razie, akurat wiem, jak np. wyglądają zwłoki
rozczłonkowane przez kołą cieżarówki, czy rozwalone przez jakąś maszynę.
Ale nie ma co się licytować. Fakt, wiele tego się nie naoglądałem i za
każdym razem jednak mi kogoś szkoda. (co nie znaczy, że nie będzie szkoda
tego człowieka komuś, kto widział tego całe multum)



No pewnie, zawsze kogos szkoda. A poruszajac sie po naszych drogach wcale
nie tak trudno zobaczyc smiertelny wypadek...

| do rzeczy?  Plama krwi a swiezo co potracony czlowiek w kaluzy krwi, to
| "troche" co innego jednak.
Z pewnością. Chociaż mnie jakoś bardziej przeraziłby chyba widok dziecka
chorego na zespół Hutchinsona-Gilforda... Gdybam tylko...



Nie wiem coz to za schorzenie i nie chce mi sie tez googlac, ale wierze
Ci...

| Wiesz, idac tym tokiem rozumowania, to mozna dac zdjecie zwyklego
| autobusu
| i tyle.
Wystarczyło by chociaż rozmyć zakrwawiony obszar. Mnie to nie przeszkadza.
Ja np. nie mam żadnych problemów, gdy mi pobierają krew do badań, a są
ludzie, którzy na jej widok mdleją, albo od razu rzygają.
Właśnie o takich ludzi mi chodzi, a nie o fałszowanie "historii". Inna też
sprawa, w jaki sposób poda się temat.



Zgadza sie. Ale naprawde juz nie takie zdjecia gazety publikowaly.
A wrazliwi widzac miniaturke w koncu nie musza klikac.


że odcinek kilku kilometrow jadac ok. 50-60 km/h przejechalem rowno z



A ja jestem przeciw.
O tym czy jest to dobre czy nie mozna dyskutowac bardzo dlugo. W przypadku
Pulawskiej masz racje w 100% ale wyobraz sobie ograniczenia na wylotowkach
np takiej Lazienkowskiej. Trasa bez przejsc dla pieszych, niby 50 km/h nie
wprowadzili ale co z tego jak wprowadzili to ograniczenie na obu jej
koncach. Bedzie jeszcze bardziej zakorkowana niz jest. Jak ona bedzie
zakorkowana to i poprzeczne bardziej lub mniej stana.

Co do kontroli to policja zapowiada i zapowiada ale nie wiem czy pamietacie
ze raz juz zapowiadali. I co ? Zainstalowali automat - radar robiacy
zdjecia. I mimo to ze wszyscy o tym wiedzieli to policja sie nie wyrabiala z
mandatami z jednego punktu kontroli. Ile radarow beda musieli postawic zeby
wyegzekwować ten nowy przepis? 100 ? 200 ? 1000 ?A ile osob bedzie musialo
to obsluzyc? Taki jeden mandat to nie tylko facet z suszarka stojacy przy
drodze. To takze szereg czynnosci innych pracownikow. A czy w warszawie nie
mamy przypadkiem za malo policjantow? Inna sprawa ze teraz wiecej bedzie
chcialo do policji bo beda wieksze zarobki (lapowki od tych zlapanych
kierowcow).
Za wczorajsza Wyborcza podam tylko ze mandaty z tamtego jednego
automatycznego radaru zalegaly kilka miesiecy.

Reasumujac. Jezeli zmieniamy prawo to zmieniajmy je z glowa, a co wazniejsze
to tak zeby ktos to wyegzekwowal.

Ps A ja proponuje spiacego policjanta na kazdej warszawskiej drodze co 30 m.
Ofiar smiertelnych (wypadkow) by nie bylo, a i nikt by nie przekraczal tych
50 km/h:)

| No wlasnie sie pytam czy to mozliwe :-]
Jak możliwe jest w długim Ikarusie urwanie sie dupy w trakcie jazdy, o
czym
zresztą były prezentowane zdjęcia (linki na grupie)(zdaje się, były ofiary
śmiertelne), to czemu ma nie spaść pudło z wózka?



Bo pudlo tramwajowe jest inaczej mocowane do wozka niz sekcja B ikarusa do
sekcji A? : Proste.

BTW: o jakim wypadku ikarusa z ofiarami mowisz?

| No wlasnie sie pytam czy to mozliwe :-]
| Jak możliwe jest w długim Ikarusie urwanie sie dupy w trakcie jazdy, o
| czym
| zresztą były prezentowane zdjęcia (linki na grupie)(zdaje się, były
ofiary
| śmiertelne), to czemu ma nie spaść pudło z wózka?

Bo pudlo tramwajowe jest inaczej mocowane do wozka niz sekcja B ikarusa do
sekcji A? : Proste.

BTW: o jakim wypadku ikarusa z ofiarami mowisz?



Oj... było chyba nawet na p.m.t.m, albo na ztm.*... link do zdjęcia i notki
w serwisie, że ktoś chyba zginął... za mało zapamiętałem, by dać wskazówki
do gugla... Wiem tylko, że mu dupa spadła i było nieciekawie.


Jak wyzej, nie wiem czy to jest w ogole do ustalenia. Jednak z wlasnego
doswiadczenia moge powiedziec, ze wiem ze przewrocone eNki byly w Warszawie,
Lodzi, Wroclawiu, Toruniu, Bydgoszczy i Szczecinie (w wiekszosci tych
przypadkow widzialem ich foty), a zdjecia przewroconych 105-ek widzialem
tylko z Poznania, Bydgoszczy i Wroclawia. Na pewno cos "lezalo" takze w
GOP-ie...



Np. wagon 455 na "24" w Sosnowcu na Rondzie Ludwik w 1994 roku. Motorniczy za
bardzo szarżował jadąc z Okrzei, wykoleił się na łuku, a że torowisko jest
(było?) tam "wysokie", więc wagon momentalnie stracił równowagę i grzmotnął na
lewy bok. Na szczęście obeszło się bez ofiar śmiertelnych.

Inny przypadek wywróconej 105tki miał miejsce w Gdańsku jesienią 1988 roku. W
wyniku zderzenia z ciężarową chłodnią wykoleił się I wózkiem wagon 06380.
Niestety podczas wkolejania nastąpił "wypadek przy pracy" (urwała się jedna z
lin dźwigu) i wagon wywrócił się na bok. No, ale to był to zupełnie odmienny
przypadek, zupełnie niezależny od wrodzonej "wywrotności" czy "stabilności"
stopiątki.

Prawdę mówiąc niedawny wypadek w Bydgoszczy z udziałem wagonu 318 jest bodaj
pierwszym przypadkiem, gdy wywrócona 105tka/805tka nie musiała trafić
na "żyletki"...

Pozdrawiam
Tomek Igielski

ps. gdzie prowadzisz kursy?


Na powyższe wysłałem pw.
Kiedy ś miałem młodego kursanta już jeżdz ącego, był zawsze "m ądrzejszy". Do czasu. Pokazałem zdjęcia z wypadków drogowych z ofiarami śmiertelnymi jego rówie śników.(zdjęcia policyjne). Naprawdę pomogło!. Nabrał respektu do prędko ści i otoczenia na drodze. Mam tylko nadzieję, że do tej pory.
Panowie,proponuję zakończyć ten temat,bo jak gość chce to autko zrobić i je sprzedać(pisze,że może jeszcze na nim zarobić),to za sam taki pomysł,powinien iść siedzieć.Ciekawe,kto by kupił to autko,nawet elegancko odpicowane i wybajerowane,jakby zobaczył te zdięcia...Tak więc jak gość chce to autko wyremontować i sprzedać,to chyba nie zdaje sobie sprawy,że kupujących może wysłać na droge śmierci.Przecież ten złom,nawet jak bedzie wyklepany,wyszpachlowany,pomalowany,odpicowany i wybajerowany,to i tak jest niebezpieczny..Jak dojdzie do jakiegokolwiek wypadku,to kierujący ani pasażerowie nie mają żadnych szans na wyjście z tego wypadku.
No chyba,że facet chce naprawdę zainwestować i kupić nowe blachy,podwozie,podzespoły.Wtedy to co innego.Ale zresztą pisze przecież o klepaniu,czyli też o szpachlowaniu.
I niech kolega nie pisze,że nie ma tu blacharzy - zdięcia pokazywałem kumplowi,który jest blacharzem i lakiernikiem.Powiedział dokładnie to,co napisałem.Oczywiście dodał,że pewnie,że da się go wypicować,że nawet nie będzie poznać,że to auto miało wypadek.Jedynie inny blacharz to pozna.Mało tego,autor postu nie zdaje sobie chyba sprawy z tego,że jak przy sprzedaży ukryje fakt,że to autko miało wypadek i było całe robione,a dojdzie do wypadku śmiertelnego,rzeczoznawcy z policji napewno od razy zauważą,że to auto nie powinno wogóle jeździc po drodze,to może być oskarżony przez rodzinę poszkodowanego o sprzedaż samochodu w stanie niezgodnym z umoową i o spowodowanie zagrożenia zycia lub zdrowia osób jadących tym saomochodem.
te mi sie zdaje ze troche ze swoim entuzjazmem przesadzal,

nie chce mi sie wierzyc zeby te wszystkie zwierzeta nie porzezywaly jakis szokow jak on od nich na centymetr podchodzil z kamera i dzwiekowce ( czyli 3 osoby ) i ....

lapal je i wywijal i sie chwalil jaki to on nie co gosc jest ze tak umie zlapac

[ Dodano: 2006-09-15, 08:50 ]
Nagranie wypadku Steve'a Irwina, w wyniku którego został on śmiertelnie ukąszony przez płaszczkę prawdopodobnie zostanie wyemitowane w telewizji.

44-letni międzynarodowy gwiazdor telewizyjny zwany Łowcą Krokodyli zmarł 4 września po ukłuciu przez trujący wąs płaszczki. Irwin nurkował w pobliżu Port Douglas, gdzie trwały zdjęcia do nowego filmu dokumentalnego. Wykonane wówczas nagrania są obecnie w posiadaniu policji z Queensland, jednak rodzina zmarłego jest zdecydowana wykonać jego ostatnie życzenie i pozwolić na wyemitowanie filmów.

Irwin kiedyś sam wyznał publicznie, jakie są jego poglądy na ten temat. - Moją podstawową zasadą jest stale nagrywać - powiedział gwiazdor. - Nawet jeśli obraz będzie rozmazany, nieważne. Nawet gdy będzie mnie przeżuwał wielki aligator, chcę krzyknąć "Niesamowite" zanim umrę.

- To jest właśnie to, czego chciałby Steve - powiedziała osoba z otoczenia Łowcy. - Był świadomy ryzyka i pragnął, aby kamery zawsze wszystko wychwyciły.

Irwin pozostawił żonę Terri oraz dwójkę dzieci w wieku ośmiu i trzech lat. Jako aktor wystąpił się w komedii "Dr. Dolittle 2".

NO TO MU SIE UDALO

[ Dodano: 2006-09-15, 08:51 ]
jak dla mnie to on chcial byc gwiazda telewizji a nie przyrodnikiem
Jak ktoś nie chce oglądać to niech poprostu nie wchodzi w ten post [...] Więc troche smieszna ta krytyka umieszczania zdjęć z wypadkow skoro nawet krytykujący z zaciekawieniem je oglądają.

Nigdzie nie było napisane, że będą tam zdjęcia. Poza tym, jak pisałam wyżej, zdjęcia ze śmiertelnego wypadku z Warszawskiej dostałam mailam. Były rozsyłane na chybił trafił.

Ja osobiście nie widze w tych zdjęciach nic złego przecież co dzień prawie w jakiś wiadomościach możemy obejrzec relacje o wypadkach a nawet całe programy poświęcone tylko tej tematyce. Więc jest to coś w stylu najnowszych doniesień informacyjnych co się działo w naszym miescie.

Jeżeli coś występuje na codzień, nie oznacza to wcale, że nie ma w tym nic złego.

publikacja zdjęć to normalka

Niestety, ludzka pogoń za sensacją do tego doprowadziła.

A tak na koniec, nie mam zamiaru polemizować, chciałam Wam przedstawić drugą stronę medalu. Bo ja nie chciałabym oglądać zdjęcia zakrwawionego samochodu, w którym zginął mój syn. Nawet, gdyby był idiotą.
...Otóż prace remontowe były wykonywane w wielkim pośpiechu, żeby zdąrzyć na wizytę Papieża - skutkiem tego pośpiechu były wypadki śmiertelne na torach:
- dwóch robotników torowych wciągnęła maszyna - zginęli na miejscu,
- trzeciego potrącił przejeżdżający pociąg - umarł w szpitalu.
...

Mozeby tak umiescic zdjecia tych pracownikow z podpisem "zgineli na czesc papieza aby jak najszybciej mieszkancy swiata, odwiedzajacy Krakow, mogli przejechac sie po papieskich szlakach" itp.
Nie znam szczegolow ale mam nadzieje, ze sprawy powypadkowe zostaly solidnie rozliczone, szczegolnie odnosnie odszkodowan dla rodzin tych ludzi.
Przepraszam, ze odgrzewam temat w dosc brutalny sposob ale ta sprawa zalatuje wielka paranoja
Te krzyże przy drogach to najczęściej atrapy, dajcie spokój. Chodzi właśnie o to, żeby ludzi nimi "nastraszyć", a nie, że zginęło w sam raz tyle osób ile stoi tam krzyży. Bywa i tak, że nie zginął w takim miejscu nikt, ale jest to oznaczenie po prostu ku przestrodze, bo dany odcinek sam w sobie stwarza niebezpieczeństwo, albo wydarzyło się na nim sporo stłuczek, niekoniecznie śmiertelnych.


No to od tego są te wielgaśne tablice "Czarny Punkt" z wyszczególnioną ilością ofiar wypadków jakie się zdarzyły w tym miejscu. Chociaż naszym "warsiafskim" (chodzi o styl jazdy a nie o przynależność administracyjną) kierowcom to nic do rozumu nie przemówi - nawet gdyby stawiać wielkie zdjęcia pokawałkowanych ofiar wypadków to i tak to diabłu w d...... No bo jakże to, mając dobry samochód nie "przycisnąć dechy"? Nie uchodzi.....
------------------------------------------------------------



Data premiery: 1981-07-24 (Świat)

Produkcja: USA
Gatunek: Thriller

Reżyseria: Brian De Palma
Scenariusz: Brian De Palma, Bill Mesce Jr.
Zdjęcia: Vilmos Zsigmond
Muzyka: Pino Donaggio



John Travolta gra Jacka Terry'ego, dźwiękowca wywórni filmowej produkującej niskobudżetowe horrory, który podczas nagrywania dźwięków do kolejnego filmu jest świadkiem śmiertelnego wypadku samochodowego kandydata na prezydenta George'a McRyana. Przesłuchując nagrania z tej tragicznej nocy, Jack odkrywa, iż przyczyną kraksy nie było zwykłe rozerwanie opony (blow out) lecz jej przestrzelenie... Gubernator McRyan został zamordowany. W próbach ujawnienia spisku Jackowi pomaga Sally Bedina (Nancy Allen), uratowana przez niego z tonącego samochodu McRyana... Jednakże morderca zaczyna zacierać ślady...



John Aquino: Detektyw Mackey
J. Patrick McNamara: Detektyw w szpitalu
Peter Boyden: Sam
Curt May: Frank Donahue
John McMartin: Lawrence Henry
Sid Doherty: Policjant w samochodzie
Luddy Tramontana: Freddie Corso
Rossana Fichera: Recepcjonistka
John Hoffmeister: Gubernator McRyan
Nancy Allen: Sally Bedina
John Lithgow: Burke
Maurice Copeland: Jack Manners
Deborah Everton: Prostytutka
John Travolta: Jack
Ernest McClure: Jim (niewymieniony w czołówce)

------------------------------------------------------------
Dziś moje oczy zobaczyły coś, czego na pewno długo nie zapomnę Tym CZYMŚ jest film reżysera znanego z The Eye - Oxide Pang Chuna, czyli AB-NORMAL BEAUTY (Sei mong se jun) - z zeszłego roku. Film jest thrillerem, opowiada historię dziewczyny, studentki jakiegoś odpowiednika Akademii Sztuk Pięknych , specjalizującej się w fotografii. Jest ona wiecznie niezadowolona z efektów swojej pracy, choć jej zdjęcia zdobywają szkolne nagrody. Pewnego dnia przypadkowo jest ona świadkiem wypadku samochodowego, przy czym w jakiś niewytłumaczalny sposób czuje się zmuszona do zrobienia zdjęcia śmiertelnym ofiarom wypadku. Po tej sprawie zaczyna się w chorobliwy sposób fascynowac śmiercią i aranżować zdjęcia dokumentujące np. śmierć kur i innych zwierząt...
Wiem, że brzmi to dość banalnie i początkowo film może na taki się zapowiadać. Ale nie wierzmy pierwszemu wejrzeniu!!!! Potem jest już tylko lepiej
Niewątpliwym atutem filmu są niesamowicie piękne, aż do granic wytrzymałości, zdjęcia. Kolorystyka, kompozycja, scenografia - wszystko to jest na 6 z plusem, podobnie, jak montaż. Ale, na szczęście, nie jest to rzecz decydująca o POTĘDZE tego filmu. Bo nie ma tu, jak ostatnio nader często to ma miejsce w przypadku tego typu filmów, przerostu formy nad treścią. Ten film jest GĘSTY od treści. I jest to treść o wielopoziomowej strukturze, doskonale rozłożonych akcentach, świetnym zakończeniu, zaskakującej puencie. Dawno nie widziałam czegoś tak dobrego. Reżyser, a zarazem scenarzysta, musiał sam dopilnować każdej klatki, każdego detalu - mówię tu też o np. dziełach sztuki pojawiających się w tle akcji.
Polecam gorąco, bo jeszcze sama nie mogę ochłonac od zachwytu nad tym filmem .
No koledzy, nie ładnie wydlądają te rozjechne mózgi, porozrzucane kończyny i tapicerki zabryzgane krwią. Może nie działa to na tyle aby jezdzić przepisowo,lecz z rozwagą. Niektore ograniczenia jak na naszej "obwodnicy" do 50km/h są śmieszne (Te ogranicze prawdobodobnie wymuszone jest przez przejścia dla pieszych (Wydaje mi się że można tanim kosztem rozwiązać ten problem poprzez umieszczenie przejśc nad drogą, a podniesienie predkosci do 70km/h usprawinilo by ruch). Inną sytuacją wyjętą z życia jest sprawa lini ciągłej ! W jendym miejscu nakreślona zupełnie bezmyślnie (widoczność pasa przeciwnego super, zero wzniesienia ale...wyprzedzić wg przepisów nie można) a w innej sutuacji linia przerywana a nawet najwybitniejszy ryzykant boi się wyprzedzić... smiech na sali... ale to taki mały off topic, gdzieś na dysku miałem zdjecia od mojego koleżki z wypadku który miał miejsce pod Nysą (osobiscie probowal kolżke wygasić, niestety się nie dało i kolo spłonoł żywcem [nieprzytomny] ale widac kupe blachy, płomienia i potem staż) jak to gdzieś znajde zarzuce. pozdro.

EDIT:
=======
http://jackuzi84.w.interia.pl/wypadek.rar

Fotki spakowane, może być słaby transferek ale to tylko 2 mega z haczkiem.

PS mieszkam na osiedlu przy seacie, słynny zakręcik niedaleko. Także widziałem nieraz kilka dzwonów nawet na żywo. Kilka dachów, nawet jedno palonko, ale na szczeście 0 śmiertelnych.

pozdro.

=======
Nic nie uczy pokory jak wypadek ze skutkiem śmiertelnym. Miałem kiedyś takie przejście ale nie z mojej winy. To że samochód skasowany to nic, ale kobieta sidząca w Tico wyleciała przez tylną szybę i na drug dzień znarła. Przesłuchania na policji i rozprawa sądowa wiele daje do rozmyślania, co by było gdyby. Pomimo to od tamtego czasu nie ufam nikomu na drodze i niejednokrotnie unikam różnych przykrych zdarzeń. W trójmieście jak i w większych miastach nasilenie ruchu na drogach jest bardzo duże zwłaszcza w godzinach szczytu.Każdemu się spieszy i każdy uważa że jeździ bezpiecznie. A tak naprawdę każdy z nas popełnia błędy tylko tego nie widzi albo nie chce widzieć.
Zdięcia z wypadków zwłaszcza te drastyczne powinny być pokazywane bez żadnych zahamowań. Podobała mi się prezentacja Policji która była pokazywana w szkołach. Na prawdę wstrząsające te zdięcia i na pewno niejednemu młodemu człowiekowi życie uratowały.

http://www.hrubieszow.kpp...ils.php?album=2

http://www.krbrd.gov.pl/d...0BRD%202003.pdf - statystyka

http://prawko.gery.pl/wyp...f=fotki&gen=all

Było sobie Audi http://www.joemonster.org...ls.php?album=77

Darek
Jako że dostałem informacje o wypadku w Pisarzowicach udłem się na miejsce wypadku.

Okazało się że są ofiary śmiertelne więc stanąłem z boku i chciałem zrobić zdjęcia miejsca wypadku, zaznaczam stałem całkowicie z boku razem z innymi ludźmi.

Wtedy podszedł do mnie nieumundurowany policjant i zostałem wyproszony z miejsca wypadku.

Tutaj wysyłam pytaniedrogą mailową do rzecznika prasowego KPP Brzeg z zapytaniem:

Czy 10-15 letnie dzieci będące na miejscu mogą robić zdjęcia wypadku a człowiek który robi to medialnie nie?

Przedstawiłem się policjantom co i tak nie było podstawą na pozostanie i kontynuowanie moich czynności.

Czego policja się boi?

Dlaczego nieletni mogą robić zdjęcia śmiertelnego wypadku a ktoś dla informacji publicznej nie?

Kiedyś podobna sytuacja była jak redaktor TVP próbował nakręcić akcję ratowniczą został napdnięty przez lekarza, czy taka jest wolność mediów?

ZAZNACZAM stałem wraz z ludźmi oglądającymi wypadek z boku i nie utrudniałem żadnych czynności policjantom, oraz że akcja ratownicza zakończyła się wcześniej.
W Pisarzowicach na wysokości hurtowni z napojami (droga na Popielów) doszło do tragicznego wypadku.

Młodzi ludzie jadący VW Golfem wjechali na zakręcie w przód kombajnu. Samochód wjechał pod przód prawie do połowy.

Prawdopodobnie są 2 - 3 ofiar śmiertelnych ( tak powiedzieli świadkowie wypadku ). Wewnątrz auta widziałem 2 worki oraz na miejscu pracował prokurator więc na pewno ofiary śmiertelne są tylko nie znana jest ich dokładna ilość.

Nie udało mi się ustalić przyczyny wypadku z rzecznikiem prasowym policji jak i nie udało mi się zrobić zdjęć miejsca wypadku, gdyż zostałem stamtąd wyproszony przez nie umundurowanego policjanta. Dodam że 10-15 letnie dzieci bez żadnych zakazów biegały z aparatami i robiły zdjęcia telefonami komórkowymi.
witam !!!

Tą drogą jeżdzę bardzo często,jest tam zwężenie pasów,prędkość jaka jest tam realnie bezpieczna i wskazana to 60km/h
W tym miejscu to nie pierwszy wypadek ze skutkiem śmiertelnym.
Proszę sobie wejść na stronke:
www.112opole.pl tam są zdięcia,jeżeli ktoś wierzy w duchy to coś dla niego...Dotyczy właśnie tego ostatniego wypadku,gdzie ewidętnie przegieli ochroniarze.
Strona ostatnio otwiera się wieczorem,bo jest mocne przesilenie.
Mówi się że Twoja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się moja wolność, albo czyjaś krzywda.
Możesz sobie MadRian trzymać krokodyla w łazience, tygrysa w kuchni i niedźwiedzia w pokoju.
Ale nie chodź z nimi na spacer do "mojego" parku.
Swego czasu w ZSRR było modne trzymanie tygrysów w mieszkaniach w wielkich miastach.
Prasa o tym pisała, zdjęcia były. Pan X w parku na spacerze z tygrysem itp. Po serii śmiertelnych wypadków ludzie zmądrzeli.

Wrócę jeszcze do psów. Podobno w polskich lasach są stada dzikich psów, które ganiają sarny i myśliwi do tych psów strzelają.
Mnie się to też nie podoba. Nie, że strzelają, bo podobno mają prawo, tylko, że psy, które były przy ludziach biegają teraz głodne po lasach. Chyba, że te psy mają zastępować wilki, to wtedy wara od nich panowie myśliwi. Zwierzyna leśna musi sobie pobiegać, bo mięśnie zanikną. :029:
Niezły pomysł z nurkowaniem w tym miejscu...

Oprócz oczekiwania na zdjęcia, zaintrygowana jestem tym fragmentem:
Cytat: W sobotę rano, po załatwieniu formalności związanych z uzyskaniem pozwolenia na nurkowanie (system podziemny to miejsce chronione – rezerwat nietoperzy)

No właśnie, jak to tam teraz wygląda?
Pochodzę z tamtych stron i pamiętam, że tam kiedyś była wolnoamerykanka - do bunkrów właził kto tylko chciał. Potem zdaje się że wydzierżawiono to firmie, która miała jakoś ten ruch uregulować i nadzorować - pewnie nie bez znaczenia były wypadki śmiertelne (bynajmniej nie nurkowe) które tam się zdarzały.

W tamtym roku chciałam pokazać to miejsce znajomym, szukałam w internecie firmy, z którą należało załatwić umówienie wejścia do bunkrów, ale pamiętam, że wyszukane strony już nie działały.

Jacek, możesz napisać kilka słów, gdzie i jak załatwialiście wejście do bunkrów?

Pozdrawiam, Mirka
Dlaczego nikt nie chce zapinac tych pasow w autobusach przeciez patrzac na zdjecia to ten autobus nie jest wcale mocno uszkodzony i mozna by pewnie zapobiec tym ofiarom smiertelnym.


Te kobiety zginęły, bo wciągnęło je pod autobus (przez wybite okno). Nikt, kto pozostał w autobusie nie zginął.Gdyby miały zapięte pasy, prawdopodobnie przeżyłyby - może byłyby kalekami, ale zawsze..

Prezydent zobowiązał sie pomóć rodzinom ofiar (tak samo jak tym z Grenoble). Tym powinny zająć sie firmy ubezpieczeniowe, a nie prezydent . W myśł zasady równości wypłacić renty wszystkim ofiarom wypadków na polskich drogach.

[ Dodano: 2007-08-08, 21:19 ]
a czemu wg niektórych załączniki do protokółu nie są jego integralną częścią? ja akurat robię 3 egzemplarze (zus, pracodawca, poszkodowany) i wszystkie są identyczne, komplet protokółu zawiera wszystkie załączniki – zresztą wyszczególnione na końcu druku

Czyli co informacje świadków, poszkodowanego, zdjęcia itd. to już nie jest część integralna protokółu.
To spróbujcie dać taki protokół do PIP przy wypadkach ciężkich czy śmiertelnych - ciekawe co powiedzą (to znaczy dać tylko „goły” protokół bez załączników) ???? – ciekaw jestem ich reakcji. Ja akurat tak bym nie dał.

Dla mnie jeżeli coś ma załączniki to kompletem dokumentu jest całość – ale może się myle.
a czemu wg niektórych załączniki do protokółu nie są jego integralną częścią? ja akurat robię 3 egzemplarze (zus, pracodawca, poszkodowany) i wszystkie są identyczne, komplet protokółu zawiera wszystkie załączniki – zresztą wyszczególnione na końcu druku
Czyli co informacje świadków, poszkodowanego, zdjęcia itd. to już nie jest część integralna protokółu.
To spróbujcie dać taki protokół do PIP przy wypadkach ciężkich czy śmiertelnych - ciekawe co powiedzą (to znaczy dać tylko „goły” protokół bez załączników) ???? – ciekaw jestem ich reakcji. Ja akurat tak bym nie dał.
Dla mnie jeżeli coś ma załączniki to kompletem dokumentu jest całość – ale może się myle.


Witam - kolego zapoznaj sie dokładnie z treścią § 8 ust. 3 , a przede wszystkim z § 10 ust. 3 - który mówi, że "Poszkodowany ma prawo wglądu do akt sprawy oraz sporządzania z nich notatek i odpisów oraz kopii". Ponadto § 13 ust. 1 - który mówi, że "Zatwierdzony protokół powypadkowy pracodawca niezwłocznie doręcza poszkodowanemu pracownikowi ....." Tak więc z powyższych zapisów wyraźnie wynika, że nie ma obowiązku kopiowania całości akt sprawy i dołączania ich do protokołu przeznaczonego dla poszkodowanego. Podobnie wygląda sprawa z PIP przy wypadkach ciężkich itp - z § 13 ust. 2 nie wynika ażeby przesyłać komplet dokumentacji - myślę, że z tego powodu iż PIP w takich przypadkach prowadzi dochodzenie we własnym zakresie. Nie mniej jednak na prośbę PIP kserokopie dokumentacji bym przesłał.
Ja mam taki ciekawy link z masą obrazków, które skutecznie wybiły mi z głowy przekraczanie prędkości ;)

Te obrazki to zdjęcia do udokumentowania wypadku - bez cenzury. MA-SA-KRA. Jak ktoś chce sobie popatrzeć przed kolacją to podam na PM, ale tu nie wrzucę, bo to ble jest :P



Jeśli chodzi Ci o tą holenderską stronę na f, to nie robi ona na mnie wielkiego wrażenia...

Nie jeden wypadek śmiertelny widziałem na żywo, nie jednego widziałem jak wkładali do worka. Nie jedno auto po śmiertelnym dzwonie ciąłem...

Dziś mało co nie miałem czołówy na trasie Lubin - Wrocław w Środzie Śląskiej, jakiś (podejrzewam, że pijany) zjechał na mój pas, musiałem zaliczyć pobocze. Jakby był dzwon, to chyba bym tu już nie pisał... on musiał mieć ok. 100-120km/h ja też niewiele mniej... ale cóż... jeżdże dalej.
Nie jeden wypadek śmiertelny widziałem na żywo, nie jednego widziałem jak wkładali do worka. Nie jedno auto po śmiertelnym dzwonie ciąłem...



Czyżby strażak ochotnik? ;)

Zdjęcia z tej holenderskiej strony na pewno działają na wyobraźnię, ale tylko na krótko.
Bardziej do myślenia daje jednak widok ofiary śmiertelnej wypadku.
Hej Madzer czekamy na zdjecia.
A u nas jak nie wypadki to pozary. Wlasnie u sasiadow sie spalily budynki gospodarcze. Moj W jest strazakiem wiec pewnie do rana beda tam sprzatac. Cos jest z tym miejscem nie tak bo albo wypadki ostatnio nawet smiertelny albo pozary.
Ja ostatnio od lekarza do lekarza. Chyba sie zaniedbalam i teraz ciagl cos wychodzi. Wlasnie sie dowiedzialam ze mam duza cyste na jajniku. Narazie sie lecze mam nadzieje ze nie skonczy sie na operacji, ale podobno niektorzy radza to od razu zoperowac. Nie wiem musze jeszcze skonsultowac z innym ekarzem.
Eliza jeszcze bardziej szaleje wszystkie dzieci sa spokojniejsze od niej. Teraz nawet w lozeczku nie moge jej na chwile zostawic bo cos kombinuje. Mamy nowego zabka, czyi juz 9 wlasnie sie sumiennie przykladamy do mycia zebow.
Cały szereg gazet na zachodzie donosi o śmiertelnym wypadku zwierzęcia będącego hybrydą.
Zwierze zgineło w wyniku uderzenia w niego samochodu. Jedyne pyblikowane zdjęcie pochodzi z agencji AP.

Link: http://www.boston.com/new...?p1=MEWell_Pos1

link: http://abcnews.go.com/US/wireStory?id=2321168

link: http://hosted.ap.org/dyna...N=ENTERTAINMENT

link: http://www.breitbart.com/.../D8JHRSVO5.html

Wydaje mi się , że z jedynego dostepnego zdjęcia trudno jest ocenic czy mamy do czynienia z hybrydą - mutantem , czy z normalnym zwierzęciem.
Grzesiek, dzięki za te interesujące informacje. Ja tylko dodam, że każdy strażak jest tutaj przeszkolonym ratownikiem. Ma podobną wiedzę i podobne uprawnienia do tych, którzy jeżdżą karetkami.

Ta remiza, na której rozbiłem zdjęcia ma na wyposażeniu "engine", "tanker" i karetkę. W razie wezwania do wypadku, czy zasłabnięcia wysyłają więc najpierw karetkę, ale jak nie ma karetki, jedzie wielki wóz strażacki. Nawiasem mówiąc karetki w USA nie mają lekarzy, ale właśnie przeszkolonych ratowników.

Remiz w Charlotte jest chyba 38, więc zawsze jest jakaś w pobliżu miejsca wezwania. Od naszego domu do tej ze zdjęć jest pięć minut, ale my podlegamy pod OSP w Matthews. Także pięć minut, ale w drugą stronę.

Strażacy zwykle są szybciej na miejscu wypadków niż policja, bo mają bliżej. I bardzo dobrze, bo i tak to oni, nie policjanci, mogą rzeczywiście coś pomóc. I jeszcze jedno: Telefon "911" jest telefonem do niezależnego operatora, który sam decyduje czy zawiadamiać pogotowie, straż, czy policję. Ale chyba i w Europie teraz połączono już te numery specjalne i 112 zastąpi 997, 998 i 999. (07, 08 i 09 za moich czasów, ale już chyba zmienione parokrotnie od mojego wyjazdu. Nieśmiertelne, dzięki dzielnemu porucznikowi Borewiczowi z "07 zgłoś się" i komiksom "Ewa wzywa 07". Moja ulubiona kiedyś lektura. )
44-letni międzynarodowy gwiazdor telewizyjny zwany Łowcą Krokodyli zmarł 4 września po ukłuciu przez trujący wąs płaszczki. Irwin nurkował w pobliżu Port Douglas, gdzie trwały zdjęcia do nowego filmu dokumentalnego. Wykonane wówczas nagrania są obecnie w posiadaniu policji z Queensland, jednak rodzina zmarłego jest zdecydowana wykonać jego ostatnie życzenie i pozwolić na wyemitowanie filmów.
Nagranie wypadku Steve'a Irwina, w wyniku którego został on śmiertelnie ukąszony przez płaszczkę prawdopodobnie zostanie wyemitowane w telewizji.


03 lipca 2007 godz. 19:27

Nie-bezpieczna „ósemka”

Akcja „Zwolnij” dotyczy na początek krajowej „ósemki” – drogi, na której najczęściej dochodzi do śmiertelnych wypadków.

Akcję prowadzą już nie tylko policjanci. W kościołach do zdjęcia nogi z gazu przekonują też księża, a drogowcy ruszają z programem budowy nowych chodników i skrzyżowań.

Ksiądz Zdzisław Chojecki krajową „ósemką” jeździ od ponad 20 lat. Na cmentarzu w Kobierzycach pochował wiele ofiar wypadków drogowych.

Ze statystyk wynika, że krajowa „ósemka” to najbardziej niebezpieczna droga w Polsce. Tylko w ubiegłym roku doszło tu do prawie 170 wypadków.

Na drodze stanie kilkadziesiąt fotoradarów, będą nowe chodniki, kładki dla pieszych, afisze, ulotki... i pozorowane wypadki. W akcję włączyli się księża, bo poszanowanie prawa drogowego to jest wypełnianie piatego przykazania: nie zabijaj.

Jak mówi ksiądz Zdzisław – „akcja nie przyniesie cudów, ale jeśli ocali choć jedno ludzkie życie, to warto ją prowadzić”...

Akcja potrwa do 2013 roku. A w kolejnych latach obejmie wszystkie drogi krajowe w Polsce.

Reporterka: Halina Łabędzka

tvp3wroclaw

http://ww6.tvp.pl/1687,20070703519971.strona
W dniu 18 września br. około godziny 23:30, na ul. Jachtowej doszło do wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym, w którym uczestniczyło trzech mieszkańców Świnoujścia.
Około godziny 23:30 dyżurny KMP Świnoujście przyjął telefoniczne zgłoszenie od dyspozytora Pogotowia Ratunkowego, który poinformował o zdarzeniu drogowym na ul. Jachtowej. Kierujący samochodem osobowym marki VW Golf, 21-letni mieszkaniec Świnoujścia, wpadł w poślizg i taranując ogrodzenie portu jachtowego przewrócił się na prawy bok uderzając dachem w betonową latarnie, w wyniku czego kierujący oraz 23-letni pasażer, siedzący z przodu na prawym fotelu, ponieśli śmierć na miejscu. Trzeci, 30-letni mężczyzna, siedzący z tyłu doznał obrażeń w postaci ogólnych potłuczeń i w szoku powypadkowym został przewieziony do Szpitala Miejskiego w Świnoujściu.
Przeprowadzono oględziny miejsca zdarzenia w obecności prokuratora. Policja bada okoliczności w jakich doszło do wypadku. Prawdopodobną jego przyczyną mogło być niedostosowanie prędkości do panujących warunków na drodze.

Zdjęcia
http://www.e-swinoujscie.com.pl/z1/wypp2.jpg
http://www.e-swinoujscie.com.pl/z1/wypp1.jpg
http://www.e-swinoujscie.com.pl/z1/wypp.jpg
Hej!

Wczoraj odbyl sie ostatni przejazd BR141 przed planowym pociagiem w
Dolnej Saksonii. Choc nie do konca jest to ostani przejazd, gdyz jeszcze
ostatnie 3 loki tej serii w Niemczech stacjonuja w Kassel i czasami
zdarza sie im zawitac w Getyndze, ktora lezy w Dolnej Saksonii.
Lokomotywy tej serii sluzyly w Dolnej Saksonii od 26.05.1963 roku. W
sumie wyprodukowano ich 451.

Lokomotywa ta wydaje charakterystyczne trzaski w momencie przelaczania
pozysji nastawnika, dlatego miala potoczna nazwe Knallfrosch
(trzaskajaca zaba) - tak okresla sie rowniez prosta zabawke, ktora
sklada sie z paska metalu, ktory po nacisnieciu wydaje glosny trzask.

Co do wczorajszego dnia, to bylem pozytywnie zaskoczony tym, co
przygotowalo DB Regio Niedersachsen/Bremen. Przejazd odbyl sie na trasie
Hannover (RB 24815) - Hildesheim - (RB 14263) - Braunschweig. Kazdy z
uczestnikow dostal okolicznosciowy identyfikator, zabawke Knallfrosch. W
pociagu byly darmowe napoje i jedzenie.

W pociagu bylo okolo 300-400 osob (poza planowymi pasazerami), wsrod
nich rowniez paru oficjeli z DB. Po drodze i na okolicznych stacjach
bylo wiele osob z aparatami jak i rodzin z dziecmi, ktore przyszly
ostatni raz "posluchac trzaskow".

Pociag byl eskortowany przez policyjny helikopter, ktory sprawdzal m.in.
czy na torze nie znajduja sie nieodpowiedzialni fotografowie. Na kazdej
stacji i przystanku posrednim bylo dwoch policjantow, ktorzy pilnowali
porzadku (niektorzy z nich robili tez zdjecia). Na szczescie do zadnych
incydentow nie doszlo.

Na stacji w Braunschweig czekalo juz kolejne 150-200 osob. Byla
orkiestra, przemowienia itp. Lok zostal udekorowany i przy dzwiekach
swojej gwizdawki (te loki maja dzwiek b. podobny do parowozu) odjechal
na szope.

Czesc osob wybrala sie pozniej na szcpe, gdzie pod okiem pracownika
mozna bylo sfotografowac inne odstawione 141.

Wczorajszy przejazd mial jeszcze jeden smaczek (niestety spowodowany
przykrym zdarzeniem - wypadkiem smiertelnym). Przejazd przez Hannover
Bismarckstrasse byl zablokowany, wiec pociag wyjechal wyjatkowo w
kierunku zachodnim i przez obwodnice towarowa (normalnie bez ruchu
pasazerskiego) ominal zablokowany odcinek. Przejazd byl super. Bylo np.
wyprzedzanie po niewlasciwym jadacego towara, przejazd pod semaforami
ksztaltowymi, no i sam przejazd obwodnica.

Przejazd nie kosztowal nic dodatkowo (trzeba bylo miec tylko wazny
bilet). W celu oszacowania liczby uczestnikow DB prosilo wczesniej o
zameldowanie sie na stronie internetowej.

Pozdr.
Krzysiek

A ja tak trochę obok tematu - jak w ogóle Wam się podoba pomysł, żeby
tramwaj jeździł po Szewskiej?



Bardzo dobry pomysł. Niestety jeżdżą tylko w jedną stronę... w dalszym
ciągu upośledzając komunikację miejską w tym rejonie Wrocławia.

Ja rozumiem, że jeździł tamtędy od lat, ale teraz, skoro z Szewskiej
zrobiono coś w rodzaju deptaku (bo przeciez nie ma tam wyodrębnionego
chodnika), to IMO powinno się z tych linii zrezygnować.



Na szczęście tak się nie stanie. Dla mnie i dla wielu Wrocławian znacznie
wygodniej jest dojechać na Szewską tramwajem i wysiąść z niego 100 metrów
od Ratusza niż ładować się do Starego Miasta samochodem, 15 minut szukając
miejsca do zaparkowania i znajdująć to miejsce 600 metrów od Rynku. Szkoda
tylko, że chcąć dojechać z Rynku na Krzyki trzeba zapierdzielać na
Kazimierza Wielkiego albo pl.Dominikański.

Stare Miasto powinno być prawie całkowicie wyłączone z ruchu dla samochodów
z wyjątkiem pojazdów uprzywilejowanych, aut dostawczych, mieszkańców i w
przypadku przewożenia osoby która ma problemy z poruszaniem się. Tylko do
tego muszą powstać parkingi na obrzeżach Starego Miasta. Przydałaby się też
linia tramwajowa np. jedna od Uniwersytetu przez Kuźniczą, Oławska do
Szewskiej i Widok a druga - św.Mikołaja i Wita Stwosza do
pl.Dominikańskiego. Mielibyśmy wtedy bardzo sprawną komunikację tramwajową
na Starym Mieście i napewno sporo osób zrezygnowałoby z dojazdu do SM
samochodem.

Sama niestety widziałam kiedyś śmiertelny wypadek, kiedy dziewczyna
wychodząc z Ossolineum wpadła wprost pod pędzącą 7. Obawiam się, że przy
obecnej organizacji tej ulicy takie wypadki będą częste.



To poszukaj informacji o tym ile było wypadków na tramwajowych deptakach w
Europie ;] Albo obejrzyj sobie zdjęcia tramwajów w Lizbonie i zobacz
którędy jeżdżą ;] (polecam hasło Lisboa elevators, na zachętę fotka -
http://www.pbase.com/diasdosreis/image/53686061 )

http://www.foto.ap.siedlce.pl/wyp7.html
Na tej samej stronie sa rowniez zdjecia z wypadku riksiarza z przed kilku
dni
Smutne to ale prawdziwe i oby bylo przestroga dla nas wszystkich.

Z obrzydzeniem przeczytalem informacje w GW , ze niektore firmy
samochodowe uzywaly zwlok ludzi doroslych i dzieci do testowania
bezpieczenstwa ich samochodow.



Uzywal_y_ To jest klucz do zrozumienia. To bylo w czasach, kiedy nie
bylo manekinow, bo nie bylo tej technologii...

Przeciez , gdyby firma samochodowa tak naprawde byla zainteresowana
bezpieczenstwem, to wystarczy skupowac samochody z duzych wypadkow,
smiertelnych i je badac , badac tez dokladnie osoby , ktore ulegly tym
wypadkom. Nigdy o takiej procedurze nie slyszalem



To bylaby dopiero fikcja, a nie badania. Widziales kiedys zdjecia z
przeprowadzania crash-testu? Dookola lampy o mocach wieluset kW,
oswietlenie stroboskopowe, kamery slow-motion, aparaty
"szybkostrzelne", woz oklejony "tasma milimetrowa" do mierzenia
odksztalcen, precyzyjnie dobrane parametry wypadku odzwierciedlajace
dane statystyczne. Co mozna sie dowiedziec badajac woz z wypadku? Np.
Porsche, ktore przy predkosci 250 km/h wylecialo przez bande z
autostrady - kierowca popelnil w ten sposob samobojstwo, bo stracil w
grze na gieldzie. Czy takie badanie jest miarodajne? Badania maja na
celu zaprojektowanie bezpieczniejszego auta, wiec musza badac scisle
okreslone parametry...

Lepiej pomysl, co jest gorsze etycznie - testy na trupach, czy badania
kosmetykow dla starych bab przeprowadzane na milusich, kudlatych
kotkach i pieskach, ktorym np. kapie sie do otwartych oczu szamponem,
zeby stwierdzic reaktywnosc kosmetyku (widzialem film)...

P.S. Gesie watrobki jadasz? Matka / zona / siostra / kochanka w futrze
chadza? Pomysl, zanim sie wzburzysz na "nieetycznosc" tego czy tamtego
zjawiska.

Ok. 12:10 na przystanku Rayskiego wagon 102Na 610 jadący w kierunku Pomorzan
potrącił kobietę ze skutkiem śmiertelnym. tramwaje jadące w kierunku centrum
uformowały kolejkę, aż do przystanku Odzieżowa. Natomiast dzięki mojej
matce, która znajdowała się w pobliżu wysłała mi SMSa z informacją o
wypadku, gdzie czym prędzej pośpieszyłem z powodu bliskości miejsca mojego
pobytu a miejsca wypadku.

Gdy już dotarłem do miejsca wypadku przechodziłem koło podniesionego przodu
wagonu 610 pod którym znajdowało zakrwawione już ciało. policjanci szybko
mnie stamtąd przepędzili i nawet nie mogłem zrobić zdjęcia trupowi, jedynie
z daleka mogłem je zrobić. Na przystanku dwie kobiety rozmawiały: "A wie
pani, że to się stało w odległości metra ode mnie. Stałam na przystanku. Gdy
nadjeżdżał tramwaj podchodziliśmy by ustawić się do wejścia do tramwaju. Ona
wyszła zza drzewa i jakby nigdy nic weszła pod nadjeżdżający tramwaj. Gdyby
weszła dwa metry dalej by tramwaj zahamował, a tak to zginęła" Trochę dalej
chodziła podenerwowany motorniczy, mówiący, że jak udowodnią mu winę to na
bruk go wyrzucą.

Policja przybyła na miejsce wypadku pozaznaczała kredą miejsce zatrzymania
tramwaju, a i również umiejscowienie ciała na bruku. Ułożenie ciała
dokładnie wskazywałoby na to, że tramwaj ściął ją z nóg. Wokół znajdował się
tłum gapiów, których policja musiała przesuwać.

Brak było jakichkolwiek zatramwajów, jedynie 107 jadące do Giedroycia, potem
Staszica i dalej swoją trasą do Polic. Około godzinę po wypadku sytuacja
była następująca. Tramwaje linii 3 na których ostały się 3 brygady jeździły
do Rodła. 2 wcale nie jeździło. 12 na których było tylko 12/6 i 12/8 z
Pomorzan do Stoczni Szczecińskiej.

Gdy już dotarłem do miejsca wypadku przechodziłem koło podniesionego
przodu
wagonu 610 pod którym znajdowało zakrwawione już ciało. policjanci szybko
mnie stamtąd przepędzili i nawet nie mogłem zrobić zdjęcia trupowi,
jedynie
z daleka mogłem je zrobić.



No, jakby Ciebie zobaczyli z aparatem, to moglbys miec problemy...

Na przystanku dwie kobiety rozmawiały: "A wie
pani, że to się stało w odległości metra ode mnie. Stałam na przystanku.
Gdy
nadjeżdżał tramwaj podchodziliśmy by ustawić się do wejścia do tramwaju.
Ona
wyszła zza drzewa i jakby nigdy nic weszła pod nadjeżdżający tramwaj.



Tzn. ta kobieta tak sobie szla i nagle znalazla sie przed tramwajem??

Trochę dalej
chodziła podenerwowany motorniczy, mówiący, że jak udowodnią mu winę to na
bruk go wyrzucą.



Skoro swiadkowie mowia ze ona sama weszla, to raczej nie udowodnia winy po
jego stronie.

Brak było jakichkolwiek zatramwajów, jedynie 107 jadące do Giedroycia,
potem
Staszica i dalej swoją trasą do Polic.



O kurde.

Około godzinę po wypadku sytuacja
była następująca. Tramwaje linii 3 na których ostały się 3 brygady
jeździły
do Rodła. 2 wcale nie jeździło.



Tzn. stalo w korku...

A tak BTW przyznam sie ze Szczecin jest ogolnie miastem gdzie dochodzi
rzadko do smiertelnych wypadkow, porownujac Warszawe gdzie tam to jest
(niestety) prawie codziennie.

**********************************************
* Pzdr, Marek Pawlukowicz     [Szczecin]     *

* Statystyki - www.statystyki.z.pl           *
**********************************************

Raz jeszcze wracamy do tragicznego wypadku, do jakiego doszło 13 sierpnia w poniedziałek na skrzyżowaniu ulic Sieradzkiej z Traugutta . Pod kołami samochodu ciężarowego zginęła mieszkanka Wielunia. Policja nie ma wątpliwości: za śmierć pieszej odpowiada kierowca.

Przy skrzyżowaniu jest zainstalowana kamera wizyjnego monitornigu Wielunia. Zdjęcia z kamery potwierdzają ewidentną winę kierowcy samochodu ciężarowego. W chwili, kiedy zapaliło się zielone światło ofiara wypadku szybko weszła na przejście dla pieszych. Od razu ruszył również kierowca samochodu, któremu zapaliła się zielona strzałka- uznał więc, że z czystym sumieniem może skręcić w Głowackiego. Niestety nie zauważył wkraczającej na przejście starszej kobiety. Kierowca po złożeniu wyjaśnień został zwolniony do domu. Będzie odpowiadał z wolnej stopy. Za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym grozi mu kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat.

To przykre doświadczenie niech będzie przestrogą dla nas wszystkich. W takim miejscu trzeba bardzo uważać. Niestety ludzie często dosłownie w ostatniej chwili umykają dużym samochodom. Być może warto też wziąc pod uwagę sugestię mieszkańców. Czy rzeczywiście światła zmieniają się zbyt szybko? Okazuje się, ze ich ustawień nie można zmienić. To najbardziej optymalna wersja- mówi starszy spirant Jarosław Siudmak z wieluńskiej drogówki. Policjanci już wielokrotnie interweniowali w tej sprawie.

Wypadek po raz kolejny dowodzi jak bardzo potrzebną staje się obwodnica Wielunia. Przed nami wybory. Politycy jednak ciągle się kłócą i w tej chwili chyba nikt w Warszawie nie zaprząta sobie głowy tak ważną dla nas sprawą jaką jest obwodnica lub ewentualnie budowa trasy szybkiego ruchu S-8.

Źródło: http://www.tvk.wsm.wielun.pl

tia, w pocisku, choć pośród kilku LR stoi jeden SR

Źle mnie zrozumiałaś, albo źle się wyraziłem...
nabój do kbks to tzw .22 LR. Mamy do czynienia jeszcze z całą masą nabojów bocznozapłnowych (choćby .22 SR czyli krótkim)
Profesjonalizm, ale dziennikarski tutaj powala. Rozumiem, że zdjęcia tych dwóch różnych rodzajów amunicji pochodza z netu, więc nadal nie wiemy, co znaleziono, a dziennikarzyna usłyszał "6 do kbks i 50 bocznego zapłonu".
W żadnym wypadku nie naśmiewam się z funkcjonariuszy, NIGDY nie zdarzyło mi się śmiać z tego ogółu, kilka razy wykazałem głupotę KONKRETNEGO funkcjonariusza, a ze 2-3 razy zrugałem debila, bo bez tego by nie zaskoczył.

Sorki za małą dygresję: pytasz, jak takiego ratować? A odpowiem "zgodnie z procedurami". Kilkanaście lat temu, chirurg ortopeda opowiadał nam (większej grupie kursantów) o przypadku kobiety ciężko, śmiertelnie chorej, na raka. Nic tu do śmiania. Kobieta ta traciła życie wraz z kilogramami ciała w ciągu dni, była łysa i na dodatek opuszczona przez jedyną osobę, dla której warto było żyć - małe dziecko, które ojciec zabrał ze sobą, gdy odszedł zaraz jak sie dowiedział o prognozie choroby. Jednak stał się cud: leki, chemia i wysiłki lekarzy Centrum Onkologicznego (a może wiara, chęć życia - nie wiem) spowodowały stopniową poprawę, po długich miesiącach kobieta zaczęła odzyskiwać i zdrowie, i dawną urodę. Gdy opuszczała klinikę z naręczem medykamentów, wskazań, skierowań itd uderzyła ją pustka, żal i nie wytrzymała ciśnienia, powiesiła się chociaż miała zaledwie 32 lata. Czy to śmieszne? Ni hu hu...
Czy prawdziwe? Teraz myślę, że lekko podkoloryzowane, ale była to piękna opowieść dla młodych ratowników medycznych, aby zrozumieli, ze niezależnie od tego, co potem, to mamy ludzkie życie ratować. Czy ktokolwiek myśląc, o różnych kierunkach rozwoju wypadków, może wątpić w cel swojej "misji" (chciałem bez zbędnego patetyzmu)?

Chyba źle mnie zrozumiałaś, że nabijam się z funkcjonariuszy. Przepraszam, źle sformułowałem swój post.
Chciałem tylko wykazać indolencję redaktora gazety, a wyszło inaczej...
Chłopakom rannym w tej akcji życzę szybkiego powrotu do zdrowia i wykonywania codziennych obowiązków.
Room 6 / Lektor PL (2006)



Opis:
"Szósty zmysł" i "Drabina jakubowa" w jednym! Młoda nauczycielka zaczyna doświadczać dziwnych snów na temat szpitala. Wiąże się to z pewną mroczną tajemnicą z jej dzieciństwa. Pewnego dnia ona i jej chłopak ulegają wypadkowi samochodowemu. On ranny zostaje przetransportowany do szpitala, który okazuje się śmiertelną pułapką. Dziewczyna zaczyna go szukać, ale z przerażeniem odkrywa, że szpital, którego adres jej podano, nie istnieje.

Młoda nauczycielka zaczyna doświadczać dziwnych snów na temat szpitala. Wiąże się to z pewną mroczną tajemnicą z jej dzieciństwa. Pewnego razu ona i jej chłopak ulegają wypadkowi samochodowemu. On ranny w nogę zostaje przetransportowany do szpitala, który okazuje się śmiertelną pułapką. Czy dziewczynie uda się go uratować?

Obsada:
Chloe Moretz - Melissa Norman
John Billingsley - Harrison
Mark A. Altman - Doktor McCoy
Marissa N. Blanchard - Młoda Amy
Shane Brolly - Lucas
Keith E. Smith - Sanitariusz
Ellie Cornell - Sarah
Andrew Davoli - Sanitariusz
Misty Rosas - Demon
Stacy Fuson - Pielęgniarka Price
Kathleen LaGue - różne głosy
Billy Gardell - Taksówkarz
Mary Pat Gleason - Pielęgniarka Holiday
Kane Hodder - Bezdomny demon
Katie Lohmann - Pielęgniarka Peterson

produkcja: USA
gatunek: Horror
reżyseria: Michael Hurst (II)
scenariusz: Mark A. Altman , Michael Hurst (II)
zdjęcia: Raymond Stella
muzyka: Joe Kraemer
czas trwania: 94

Release info:
Video Bitrate......: XviD 2-pass ~955 Kbps
Audio Codec........: MP3 VBR
Aspect Ratio.......: 1.82:1
Resolution.........: 640x352
Size...............: 50x15MB
Framerate..........: 25.000 fps
Genre..............: Horror / Thriller
Runtime............: 01:29:52
Language...........: Polish



hasło: www.wm.xn.pl

no te zdjecia oddaja rzeczywistosc wypadkow smiertelnych a w tv,gazetach pokazuje sie wraki samochodow...
recruit - zaparz lepiej sobie melissy albo zrob cos pozytecznego...
Kim ty jestes? Sumieniem forum? Naszym naczelnym etykiem? Kazdy pisze co mu sie tylko podoba i jesli nie lamie to prawa, czy regulaminu.
Jakie masz prawo, by oceniac zachowanie innych, czy ich wypowiedzi i stwierdzac, kto jest dobry, a kto zly? Skoro nie podoba Ci sie to forum, opinie uzytkownikow, to chyba czas poszukac jakiegos innego, zblizonego pogladowo do Ciebie. Rozwiazanie prostsze i szybsze.

Jaka jest roznica w smierci gornikow, ktorzy pojechali za chlebem, a smiercia kierowcow zawodowych w ten sposob zarabiajacych na zycie? Ty uwziales sie na pijanych kierowcow - tych mi nie jest zal.
Mowimy o niewinnych kierowcach i ich rodzinach ginacych kazdego dnia w wypadkach na drogach. Kazdy wypadek smiertelny czy to w gornictwie, czy na drodze jest czyjas tragedia, zwlaszcza dla najblizszej rodziny, znajomych.
Dlatego stawianie smierci gornika w kopalni ponad smiercia kazdego innego czlowieka jest nietaktem - a tego wlasnie chcesz. Przechodzisz obojetnie obok smierci 1-2 osob w aucie, bo to takie niemedialne - brak telewizji pastwiacej sie nad rannymi, nad placzacymi rodzinami, to sie slabo sprzeda. Lepiej isc tam gdzie rodziny oplakuja zmarlych - w swietle kamer, z upierdliwym dziennikarzem zadajacym pytania w stylu "co Pani czula, gdy dowiedziala sie,ze maz zginal w wybuchu pylu weglowego?"
Dla mnie smierc gornika to zdarzenie takie jak kazda inna smierc osoby ze mna nie zwiazanej - chwila zadumy, smutek, mysl, czy tego dalo sie uniknac. Ty jestes populista, skoro uwazasz, ze deklaracje o pomocy finansowej rzucane w swietle kamer sa w porzadku. Ci ludzie byli ubezpieczeni. Rodziny oprocz tego dostana rozrzucane przez rzad latwa reka nasze pieniazki. Ja jestem przeciw! Ilu ludzi codziennie wykonujac swoja prace ginie, ile rodzin pozniej wegetuje, bo zmarl jedyny zywiciel rodziny? Kogo to interesuje? Czemu im sie nie pomaga? Gornicy zawsze stanowili grupe uprzywilejowana i niestety widac,ze tak jest dalej.

" niż debil szczerzący zęby na plakatach, jak głupi do sera, w obliczu tragedii w Halembie. "

Trzeba bylo pewnie Twoim zdaniem wymienic zdjecia na takie, gdzie M.F. jest zaplakany, zamyslony, ze wzrokiem wpatrzonym w okno i oddalona o kilkaset metrow kopalnie Halemba...To by sie lepiej sprzedalo,nie?

"bo uważam Cię za zagrożenie polskiego społeczeństwa" - zaloz jeszcze jakies bojowki mlodziezowe do walki z innymi forumowiczami, co? Moze cos w stylu "Blood and Honour"?
Hej.

Dzięki za materiał.
Celowo pominąłem w mojej "opowieści" tą część, która traktowała o zatorowości w sposób nazwijmy go "śmiertelny".
Dziwiłem się dlaczego znajomi lekarze mówili ciągle "miałeś niesamowitego farta", albo "dobrze, że żyjesz" w pewnych momentach traktowałem to wręcz jako kiepski żart.
Dopiero po pewnym czasie zrozumiałem, że byłem bardzo bliski zakończenia nie tylko kariery nurkowej na zawsze.

Śmiertelność w wypadku zatorowości jest bardzo duża - to wielkość rzędu 30% leczonych przypadków, czyli na 10 osób leczonych 3 umierają...

Część listów, które dostałem jeszcze w szpitalu to historie zrozpaczonych ludzi opowiadające o tym, jak młodzi ludzie umierali niemal z dnia na dzień. Niespełna 20 letnia dziewczyna zmarła w 4 dni po prostym zabiegu ginekologicznym, chłopak z nogą w gipsie zmarł w 3 dni od usztywnienia - nie opisywałem tych ani innych przypadków, choć może powinienem...

W przytoczonym artykule matka dziewczyny zmarła z powodu podobnych komplikacji - nie jestem lekarzem, ale podważyłbym także opinię, że zmarła była "fit" - oceniam na podstawie zdjęcia (otyłość jest jednym z czynników ryzyka), ale fakt jest faktem - zmarła z powodu komplikacji przy zatorowości.

Ostatnio dostałem ciekawy list od jednego z instruktorów mającego kontakt z lekarzem zajmującym się wpływem hiperbarii na krzepliwość krwi - jeżeli uda mi się zdobyć jakieś informacje na pewno się podzielę.

Z własnych obserwacji:
Szybkość z jaką zachodzą zmiany związane z zatorowością w organizmie jest bardzo duża. Lekkie pobolewanie jednego dnia przeradza się w niemożliwość poruszania się z bólu w dniu następnym - liczy się szybkość reakcji, dlatego w cały tym temacie przejawia się sugestia profilaktyki przeciwzakrzepowej.

Wojtek
Taa.. w zasadzie nic nowego ale dobrze że jest zapis czarno na białym dla niedowiarków.

Dziś zauważyłem roboty na nieczynnym skrzyżowaniu. Zrobiono krótkie asfaltowe podjazdy oraz wytyczono nowe pasy.
Ten do jazdy na wprost znikł. ( sic!) Właściwie nie ma się czemu dziwić, GDDKiA robi to co ma w projekcie. Wyraźnie widać
że pilno im zejść z robót i zakończyć zadanie. Potem nawet jeśli ktokolwiek cokolwiek nam obieca to na skutek
procesu inwestycyjnego potrwa to kolejne 5 lat. To już nie będzie ich sprawa.
Niedaleko stacji z gazem zauważyłem kamerzystę robiącego zdjęcia ? film ? amatorska kamerą.
Na skrzyżowaniu koło cmentarza żydowskiego druga ekipa.
Pewnie robią monitoring.

Cóż z tego kiedy taki monitoring jest robiony wyrywkowo a stara prawda mówi " kto płaci ten ma rację".

Zwróciłem tez uwagę na staranny ubiór , oznakowanie miejsc pracy ludzi oraz widoczny nadzór nad robotami.
Dotychczas na tej budowie nie miało to miejsca. Prawda, niedawno był śmiertelny wypadek.
Państwo wywaliło 9 mln złotych na poprawę bezpieczeństwa w efekcie mamy zgon człowieka.
Zapewne prokurator ma teraz zgryz - czy to jest wypadek drogowy czy też wypadek na budowie.
Zanim to rozwikła, wykonawca skiśnie na tej budowie.
Z rozmów z ludźmi wynika że w piątek poprzedzający wypadek były na tym przejściu prowadzone prace.
Jakiego rodzaju ? Czy zapewniono potem właściwe warunki funkcjonowania tego przejścia ?
Wiecie co na ten temat ? Byliście w tam weekend ta lub w poniedziałek ? Dajcie tu znać albo gdziekolwiek.

Problemem nieporuszanym w materiale filmowym jest zdolność wchłonięcia przez miasto ruchu że skrzyżowania
ul.Wyzwolenia z ul.Kardynała Wyszyńskiego. Apel mam taki do uczniów Liceum . Macie to skrzyżowanie tuz obok wejścia do Waszej Szkoły.
Róbcie fotki jeśli tylko możecie . To samo dotyczy skrzyżowania ul.Kardynała Wyszyńskiego z ul.Nową.
Zróbcie to dla siebie w dobrze pojętym własnym interesie.
Ostatni post - luty 2007. Khe, khe. Wyrosło nam pokolenie idiotów nie potrafiących czytać i tyle

James Ellroy - Czarna Dalia

Opowieść o obsesyjnej miłości, pożądaniu i korupcji oparta na prawdziwej i do dziś nierozwiązanej historii brutalnego morderstwa Elizabeth Short, początkującej hollywoodzkiej gwiazdki filmowej, która wstrząsnęła Ameryką. Zbrodnia ta była tak makabryczna, że zdjęcia ofiary nigdy nie zostały pokazane publicznie...

Przez prawie 60 lat historia ta była przerażającą pożywką dla wyobraźni mieszkańców Los Angeles oraz inspiracją dla autorów artykułów do gazet, pisarzy i scenarzystów, którzy rozważali mroczne strony ludzkiej natury. Stała się ostrzeżeniem dla naiwnych gwiazdeczek, które przybywały do Hollywood w poszukiwaniu spełnienia marzeń. A wszystko zaczęło się od niepozornej dziewczyny żądnej sławy.

Nazywała się Elizabeth Short i była 22-letnią ambitną aktorką ze Wschodniego Wybrzeża, której znakiem rozpoznawczym był biały kwiat noszony w kruczoczarnych włosach. Jej nagie zmasakrowane ciało znaleziono 15 stycznia 1947 roku w pobliżu Leimert Park w centrum Los Angeles.
Jej historia stała się hollywoodzką legendą.

Czterdzieści lat po zabójstwie autor kryminałów James Ellroy (Tajemnice Los Angeles, Amerykański spisek) napisał powieść Czarna Dalia, która stała się najlepiej sprzedającą książką o morderstwie Betty i samym Los Angeles w czasach rozkwitu miasta.

Od siebie dodam - nie oglądajcie filmu wg De Palmy. Cukierkowi Harttnet i Eckhart, głupia do bólu Scarlett Johansson i wyglądająca jak facet, aseksualna Hilary Swank. Do tego absolutny brak klimatu znanego chociażby z genialnych Tajemnic Los Angeles, również wg książki Ellroya. De Palma pogrzebał ten tytuł.

Max Brooks - Zombie Survival. Podręcznik obrony przed atakiem żywych trupów.

"Zombie survival" to praktyczny podręcznik obrony przed atakiem żywych trupów.
Nie szafuj lekkomyślnie swoim najdroższym skarbem – życiem. Ten poradnik stanowi klucz do przetrwania ataku żywych trupów, które mogą już teraz czyhać na ciebie – korzystając z twojej niewiedzy.
„Zombie survival” zawiera wszystko, co powinieneś wiedzieć o obronie na wypadek takiego starcia, sprawdzone porady zapewniające bezpieczeństwo tobie i twoim najbliższym. Ta książka może wam uratować życie. (...)

Max Brooks to synalek Mela Brooksa, a "Podręcznik" to śmiertelnie poważna satyra na konsumpcyjne społeczeństwo. No powiedzmy. Ja całkiem nieźle się bawię formą książki, czyli poradnikiem jako takim właśnie.

Nie chce mi się produkować/pisać, bo i tak piszę sam dla siebie. Jak kogoś krótkie notki dot. w/w tytułów zainteresowały, sprawdzi sobie, być może kupi, pożyczy, przeczyta. Taaa .
Na początek proponuję cytacik z wątku "Gliwickie ulice":

Za UM:
"Rada Miejska nadała nazwy dwóm bezimiennym dotąd drogom w Gliwicach. Trakt spacerowy, łączący ul. Toszecką z ul. Wielkiej Niedźwiedzicy w Osiedlu Kopernika, stał się 'Aleją ks. Sylwestra Witoszka' [...]"

Muszę przyznać, że jestem bardzo miło zaskoczony tą inicjatywą. Tych, którzy nie wiedzą informuję, iż ks. Sylwester Witoszek przez kilka lat był proboszczem parafii pw. Matki Boskiej Kochawińskiej na os. Kopernika. Był bardzo lubianym i szanowanym duszpasterzem, dzięki jego zaangażowaniu udało się wreszcie kilka lat temu oddać do użytku kościół parafialny. Zginął przeszło rok temu, 6 maja 2004 roku, w wypadku samochodowym na DK88. Warto dodać, że nazwana jego nazwiskiem aleja przebiega tuż koło "jego" kościoła.



Ksiądz Sylwester urodził się 1 października 1964 roku w Suszcu (pow. pszczyński). W 1983 roku wstąpił do Towarzystwa Jezusowego (czyli do zakonu jezuitów) i rozpoczął dwuletni nowicjat w Starej Wsi. Filozofię studiował w Krakowie w latach 1985-88, a następnie wyjechał na dwa lata na Sycylię, gdzie w ramach „magisterki” pracował w jezuickiej szkole w Palermo. Teologiczne studia magisterskie odbył w Warszawie na Papieskim Wydziale Teologicznym „Bobolanum”, a specjalistyczne z teologii moralnej w Rzymie na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim. Święcenia kapłańskie przyjął w Krakowie z rąk ks. kard. Franciszka Macharskiego, w dniu 29 czerwca 1994 r. Po zakończeniu studiów pozostał przez 3 lata w Rzymie i pracował na stanowisku ministra i ekonoma kolegium „Del Gesù” (międzynarodowe seminarium jezuitów). W 1998 roku wyjechał na 10 miesięcy do Ameryki Łacińskiej, gdzie przez 4 miesiące studiował język hiszpański, a następnie przez 6 miesięcy w ramach Trzeciej Probacji (tj. ostatni etap formacji jezuitów) przebywał w Wenezueli. Po powrocie do Polski pracował przez rok jako dyrektor bursy na ul. Skarbowej w Krakowie. Funkcję przełożonego wspólnoty jezuitów w Gliwicach objął dnia 31 lipca 2000 r., a dzień później funkcję proboszcza parafii Matki Boskiej Kochawińskiej. Zginął tragicznie 6 maja 2004 roku na DK 88 na wysokości Zabrza Biskupic, gdy ok. godziny 18:30 w peugota, którym podróżował uderzył czołowo fiat palio. Oprócz niego samochodem jechało trzech innych księży. Drugą ofiarą śmiertelną był wikariusz, o. Dariusz Zazałowski, a do szpitala trafili o. Zdzisław Rabka oraz o. Stanisław Jopek.



Źródło: http://www.ggn.kuria.gliwice.pl/.

PS. Niestety nie udało mi się nigdzie znaleźć żadnego zdjęcia księdza proboszcza.
Poczytałem sobie kilkakrotnie ten wątek, w którym to oczywiście drzewa są jedyną przyczyną śmiertelnych wypadków. Zobaczyłem zdjęcia tych "pięknych" wypadków ze strony Komendy Głównej plus dyskusję o wypadku na Daszyńskiego i.... nie zwytrzymałem.

Ilekroć zmuszony jestem do przyjazdu do Polski SAMOCHODEM, choruję tydzień przed i miesiąc po przyjeździe. Te wyprzedzania na trzeciego. Tam gdzie jest znak 70 km/h (koleiny itp.) należy oczywiście jechać conajmniej 100 a najlepiej 120. Prędkość bezpieczna przez wioski - 100. Czy ostry zakręt, czy podwójna ciągła - obojętne, byle do przodu, bo jakoś to będzie. O zatrzymywaniu się przed przejściem dla pieszych już nawet nie powiem, bo jest to przecież zbędne i śmieszne.

Sorry, ale w ten sposób jeżdżący ludzie są dla mnie kompletnymi, bezmyślnymi IDIOTAMI !! i potencjalnymi mordercami drogowymi.

Dlatego nie szkoda mi tych, którzy na własne życzenie zginęli na drzewie (na pewno byli trzeźwi i na pewno jechali zgodnie z przepisami....) bo jednego takiego mniej i już teoretycznie trochę bezpieczniej.
Szkoda mi jedynie tych, którzy przez nich niewinnie zginęli.

I niestety rok w rok słyszę jedynie rozmowy o kolejnych rekordach przejazdu z punktu A do B oraz argumenty typu: "gdybyć u nas jechał zgodnie z przepisami, to byś nigdzie nie dojechał", albo:"nie wiem dlaczego tu jest 70, ładna prosta, można grzać 100" albo: "zapłaciłem w Czechach mandat, wcale szybko nie jechałem". Wszędzie to społeczne przyzwolenie (takie samo jakie istnieje w stosunku do pijących i zasiadających za kółkiem)

A może ja mam jakiś skrzywiony stosunek do tej sprawy ? A może, no nie wiem, w USA, w Skandynawii też się tak jeździ ???

Statystyka śmiertelnych wypadków w Europie mówi sama za siebie.
Witam!

Kolejny ukłon dla kolegi STANCA za dalszą prezentacje przepisów, które w swych zamiarach chronić mają przed nieszczęśliwymi wypadkami powstałymi wskutek rażących stanów instalacji elektrycznych.

W tym miejscu, jeszcze raz powtórzę swoje pytanie:

Tylko jak to zrobić, kiedy zdarzają się i takie kwiatki:
(......) przeprowadzane są coroczne przeglądy we wszystkich podległych obiektach – (.......)
W skład komisji kontrolnej wchodzi również elektryk.
Zostają spisane protokoły, zalecenia, na koniec kontrolujący zgarniają kasę i na tym koniec.
Przez 12 miesięcy nie dzieje się nic, aż do następnego roku, kiedy znów pojawia się komisja i ..........przepisują uwagi z zeszłego roku, dopiszą coś nowego i znowu do kasy.



Moim zdaniem dopóki nie uświadomimy – szczególnie kierownikom jednostek użyteczności publicznej, że prezentując takie bierne postawy, biorą na swe barki ogromną odpowiedzialność za zdrowie, bądź życie ludzi przebywających w podległych im obiektach, dopóty nasze dotychczasowe starania w dziedzinie poprawy bezpieczeństwa będą przypominać przysłowiowe bicie głową w mur.

Jak to zrobić?
Może posłuchać rady kolegi jacor i:

Pokazywać w TV zdjecia ludzi, których śmiertelnie poraził prąd. Pokazywać i tłumaczyć co było przyczyną porażenia. Nic tak na ludzi nie działa jak strach.



Ale również:
Uświadomić dziennikarzy, ze przyczyną pożarów najczęściej nie są "zwarcia w instalacji elektrycznej" a jest: "przeciążenie instalacji", "zly stan instalacji", "zły stan połączeń elektrycznych wynikających z braku konserwacji instalacji".



Powyższa konkluzja kolegi uświadamia nam elektrykom, że tak naprawdę to ci dziennikarze, w informacjach o przyczynach pożarów posługują się często zwykłym kłamstwem, które skutkuje uspakajaniem społeczeństwa.
Przecież w obliczu takiej relacji zwykły śmiertelnik myśli sobie, że dopóki w jego instalacji nie połączą się ze sobą dwa kabelki to on i jego mienie jest całkowicie bezpieczne.

Pozdrawiam kafel56

Uzywal_y_ To jest klucz do zrozumienia. To bylo w czasach, kiedy nie
bylo manekinow, bo nie bylo tej technologii...



Uzywaly w znaczeniu, ze takie uzywanie zostaly wykryte. Co sie dzieje
teraz zostanie wykryte za kilka nastepnych lat.

| Przeciez , gdyby firma samochodowa tak naprawde byla zainteresowana
| bezpieczenstwem, to wystarczy skupowac samochody z duzych wypadkow,
| smiertelnych i je badac , badac tez dokladnie osoby , ktore ulegly tym
| wypadkom. Nigdy o takiej procedurze nie slyszalem

To bylaby dopiero fikcja, a nie badania. Widziales kiedys zdjecia z
przeprowadzania crash-testu? Dookola lampy o mocach wieluset kW,
oswietlenie stroboskopowe, kamery slow-motion, aparaty
"szybkostrzelne", woz oklejony "tasma milimetrowa" do mierzenia
odksztalcen, precyzyjnie dobrane parametry wypadku odzwierciedlajace
dane statystyczne. Co mozna sie dowiedziec badajac woz z wypadku? Np.
Porsche, ktore przy predkosci 250 km/h wylecialo przez bande z
autostrady - kierowca popelnil w ten sposob samobojstwo, bo stracil w
grze na gieldzie. Czy takie badanie jest miarodajne? Badania maja na
celu zaprojektowanie bezpieczniejszego auta, wiec musza badac scisle
okreslone parametry...



Oczywiscie show jest super, taki crash-test mozna przeprowadzac w hali
widowiskowejprzy 10.000 publicznosci. Ale jest cos takiego jak site-test
i ten konkretny test w warunkach drogowych nie ma sie nijak do
crash-testow w laboratorium. Dowodem na to jest wypadek Diany,
samochod super bezpieczny , wszystkie ABBB.. , a nie mial wskaznika
niezapiecia pasow bezpieczenstwa, co jest standardem , ze gdy nie
zapniesz pasow, to samochod nie zapali.
Tak wiec won ode mnie te samochody, ktorych producenci naruszyli
pamiec zmarlych, pamiec zmarlych dzieci.
Nadal uwazam , ze badania samochodu po wypadku w ktorym kierowca,
pasazer zginal/ ulegl ciezkiej kontuzji jest najlepszym, naocznym
dowodem bezpieczenstwa samochodu i takie testy, badania robi ADAC, TUV
w Niemczech. Co z tego ze mam super bezpieczny samochod, gdy wpadnie w
poslizg na torach tramwajowych po malym deszczu.
A ktory to crash-test to bada ?

Najgorsza jest swiadomosc, ze majm bezpieczne auto , i nic mi sie zlego
przy predkosci do np. 70 km/godz nie moze zdarzyc.

Zawsze jezdzilem samochodami, ktore nie mialy bajerow zabezpieczajacych,
ale za to wiecej dawalem z siebie przy poslizgach, aby uniknac kolizji,
gdyz wiedzialem czym to grozi.

Lepiej pomysl, co jest gorsze etycznie - testy na trupach,



to powinno byc karalne
czy badania
kosmetykow dla starych bab przeprowadzane na milusich, kudlatych
kotkach i pieskach, ktorym np. kapie sie do otwartych oczu szamponem,
zeby stwierdzic reaktywnosc kosmetyku (widzialem film)...



Jest ustawa o ochronie zwierzat to koniec takich testow.

P.S. Gesie watrobki jadasz? Nie jadac gesich watrobek.



Matka / zona / siostra / kochanka w futrze
chadza? Nie porownuj mi chomika, ani kury, swini, mutrii do czlowieka.



Pomysl, zanim sie wzburzysz na "nieetycznosc" tego czy tamtego
zjawiska.



To nie nieetycznosc , to beszczeszczenie zwlok.
Dariusz

--
Michal Szybisz

2:480/49.777



Dnia 09.01.2008, o godzinie 14.22.43, na pl.regionalne.warszawa, Aikus

| Mało kto myśli, że dzisiaj mu się "zdarzy". To byłoby chore i ludzie by z
| domu nie wychodzili. Ba... baliby się z łóżek wstawać. ;)
Pewnie, ale ja nie o tym mowie. Ja mowie o zgaszeniu przekonania typu
"Ja jestem niesmiertelny!", ale abolutnie nie przez wpojenie przekonania
"Dzisiaj zgine w wypadku!".



Okej. Ale weź pod uwagę, że w pewnym wieku (ja wiem... do dwudziestu kilku
lat) to zdrowy człowiek, którego w życiu nic poważnego nie trafiło (a
takich to chyba jest większość) żeby nie wiem co uważa się za
nieśmiertelnego. Młodzież tak ma. Chociaż niektórym nigdy nie mija. :)

| Zresztą dopóki komuś się nie zdarzy stłuczka dopóty będzie wierzył we
| własne możliwości. A po stłuczce będzie przekonany, że bogatszy w nowe
| doświadczenia jest nie gorszym kierowcą niż był. :) A często stwierdzi, że
| to nie jego wina, ale nawierzchni, tego którego stuknął, czy inszej rzeczy.
| ;
No nie wiem jak wygladaja statystyki, ale ja bylem chojrak do pierwzego
wypadku ktory przezylem. Dodam, ze nie ja wtedy prowadzilem.
Potem mialem jeszcze jeden, i wtedy juz ja prowadzilem, a wypadek
zdarzyl sie z mojej winy.



Też miałem stłuczki. Właśnie od tego czasu jeżdżę ostrożniej bo wiem co to
znaczy stracić panowanie, wcześniej hamuję i nie do końca ufam temu co mi
się wydaje (jak jest ślisko to mam nawyk sprawdzania jak samochód trzyma
się nawierzchni przy hamowaniu, żeby wiedzieć na ile mogę sobie pozwolić).

W zadnym z tych wypadkow nikomu sie nic nie stalo poza tam drobnymi
zarysowaniami. Samochody nadawaly sie tak naprawde do kasacji (ale
oczywiscie zostaly wyklepane - to niestety juz nie moja broszka).
Drugi i ostatni (jak narazie tfu tfu odpukac) wypadek zdarzyl sie 8 lat
temu. I zeby nie bylo - nie przestalem jezdzic samochodem, wrecz
przeciwnie. Jakos mi to wystarczylo, do nauczenia sie byc ostroznym i
myslec.... I nie byc przekonanym o swojej niesmiertelnosci.



Ale widzisz. Musieliśmy coś przeżyć. Pewne doświadczenia, refleksja,
umiejętność wyobrażenia sobie co by było gdyby było (np. jechałbym
szybciej, zahamowałbym później, zagapiłbym się itp.) sprawiła, że jeździmy
ostrożniej (w moim przypadku nie znaczy, że akurat wolniej - ale mam
świadomość, że w samochodach są inni ludzie i zachowuję się tak jakbym
chciał żeby inni się zachowywali).

| Ale co reklama? Ja widzę reklamy, w których niewiele jest kawy na ławę, ale
| sugestie, skojarzenia, porównania...
Otoz to. I niby wszyscy wiedza, ze to sciema, ale leca i kupuja...
Czyli dziala, mimo ze ciagle w swojej tandetnej prymitywnej formie. I
zobacz ile to juz lat...



Ale pokazywanie trupów nic nie zmieni. Tak jak napisy na paczkach do
szlugów, że to trucizna, że zabija. Czy zdjęcia raka itp... To nie sprawi,
że ktoś szlugi rzuci. Po prostu się uodporni. W jeździe chodzi o naukę
jazdy o pokazanie co się dzieje z samochodem kiedy traci przyczepność, o
pokazanie, że stracić panowanie można nawet wtedy, kiedy jest się
przekonanym o swoich rajdowych umiejętnościach. A tego nauczyć najlepiej na
początku - na kursie. A takich kursów nie ma. Bo one uczą jak zdać.

A dalszym ciagu statystyki i badania pokazuja, ze przecietnego
konsumenta nie interesuje kawa na lawe i uczciwa rzetelna informacja,
tylko sam superlatywy. Same zalety. Wady najlepiej przemilczec. Nie
mowic o nich. Czemu tu sie zatem dziwic?? Ludzie poprostu chca byc
oszukiwani....



Nie tyle chcą (założę się, że prawie każdy Ci odpowie, że nie chce), tylko
wolą patrzeć przez różowe okulary.

| Proponuje EOT ... bo to sie straszliwie NTG zrobilo...
| Od tego jest usenet. :)
Bez przesady... EOT, EOT:)



Od EOTów też. :)

I pokazywanie trupów nic nie zmieni. W nauce jazdy powinno się uczyć także
poślizgów i zachowania kiedy traci się kontrolę nad pojazdem. Praktycznie
uczyć.

wczorajszego pieknego wieczorku wracajac z przyjacielem
z baseniku i sauny na wysokosci miejsowosci Rumia (woj.pomorskie)
zauwazylem w lusterku wstecznym jedno autko dosc zwawo i dynamicznie
poruszajace sie pomiedzy pasmi jezdni...
w tle zauwazlym rowniez drugi samochod goniacy pierwszego
pierwszy blekitny samochod robil wrazenie dosc mocno utwardzonego
on bardziej rzucal mi sie w oczy (kwestia koloru) zatrzymalismy
sie na swiatlach, mowie do kumpla spojrz w prawo
wlasnie podjezdzaja bohaterzy dzisiejszego wieczoru
ciemno-zielone Porsche i blekitne Subaru
zmienily sie swiatelka, czekamy na to co sie stanie
obydwaj kierowcy po kliku manewrach i przeskokach
z pasa na pas znikaja nam z pola widzenia
w pewnej chwili przemawiala przez nas zazdrosc
fajnie by bylo tak poszosowac i czasem gdzies na trasie
bezpiecznie wdepnac:) dobra lecimi za nimi
doganiamy ich w Redzie gdzie utkneli w gaszczu pojazdow
bacznie obserwujemy poczynania naszych bohaterow
musze przyznac ze wszytskie manewry wykonywane przez
kierowcow byly bezpieczne i nie zagrazaly innym uczestnikom
ruchu, rowniez kierowcy nie wykazywali sie hamstwem podczas
prowadzenia autka tylko zgodnie z przepisamy wykonywali
dosc dynamicznie swoje manewry:)
jedziemy dalej Porsche skierowalo sie w strone Wejherowa
natomiast Subaru w moje rodzinne strony czyli w strone Pucka
jestesmy dokladnie za Subaru... kierowca nie wykazuje checi
wyprzedzania choc dosc nerwowo spoglada w wsteczne lusterko
mimo mozliwosci wyprzedzania trzyma sie w szyku
dojezdzamy do przejazdu kolejowego, mamy mila przyjemnosc
odczytac co driver ma tak powypisywane na tylnej klapie bagaznika
i tak dalo sie poznac ze bardzo utozsamia sie z klubem pochodzacym
http://www.klubsubaru.pl nr autka zaczynaja sie na KR
wyjezdzamy z Redy spokojnie przed nami krzyzoweczka
i podwojna ciagla wraz z zakazem wyprzedzania :(kocham ten kraj)
TERAZ SIE DOPIERO ZACZNIE
dojezdzamy do wzniesienia, mowie do kumpla patrz teraz na subaru
wlasnie dojezdzamy do dwupasowej jezdni
subaru zmienia pas i wyciska spod maski tylke ile fabrka da
koles nie oszczedzal pedalu gazu...zmienil bieg i dalej w rure...
dojezdzamy do ZAKRETU SMIERCI !!!
wlasnie ta droga zmodernizowana 3-4lata temu okazala
sie wielkim bublem przynoszacym zniwa smierci
ten wlasnie zakret jest fatalnie wyprofilowany
kierownik subaru wlasnie znalazl sie w zakrecie
na skuteczne hamowanie bylo juz za pozno
predkosc tak na nasze oko mial rzedu ponad 130-140km/h
przed zakretem jak byk wielki znak i ograniczenie do 60
jestem ciekaw jakie mysli mial wowczas kierownik
patrzac na cala sutyacje, jedynym rozwiazeniem jakie mogl
zastosowac to wprowadzic auto w poslizg i probowac pozniej wyprowadzic
lecz nie bylo juz miejsca wszedl w zakret z ogormna predkoscia
po zewnetrznym pasie podjol decyzje wjechania w ten zakret wlasnie
z ta predkoscia, dojezdzamy do wzniesienia.. slyszymy piski opon,
widzimy 4 dokladne slady kazdego z kol, niestety gosc wjezdza
na linie ciagla, lapie farbe i wpada w poslizg zarzucilo mu kufer
wykrecil kilka razy baczka i w odleglosci ponad 100m od zakretu
uderzyl tylem w lewy przedni bok forda escorta
na tym zakrecie dosc czesto wyjezdzaja przyjezdne samochody
w plener, ja wjezdzajac w niego pierwszy raz wiedzialem jakie
bedzie zniowo ponosil, prawda jest taka ze ktos zaoszczedzil
budujac w ten sposob ten zakret a koszty przyjdzie wlasnie nam
ponosic szczegolnie niewinnym uczestnikom ruchu
kierownik Subaru zdecydowanie przegiol, po calym zdarzeniu
(na szczescie nikimu sie nic nie stalo) chlopaczek bezstresowo
wyciagnol komorke i wykonal telefon...
efekt jest taki ze rocznie dochodzi w tym miejscu do kiludziesieciu
wypadkow,
w wiekoszosci nich sa to wlasnie ofiary smiertelne gdyz pojazdy jadace
z Rekowa-Pucka zjezdzaja do tego zakretu z gorki rozwijajac duze predkosci,
a wylatujacy w plener wlasnie wbijaja sie ze tragicznym skutkiem
apeluje do was wszytskich przyjezdnych...
jadac nad morze do Wladyslawowa Plw Heslki jadac z Redy
uwazajacie na ten zakret... nie znacie trasy, tego zakretu nie widac
dopiero jak juz w nim sie znajdziesz odczujesz jego zdradliwe wyprofilowanie
nie dajcie sie poniesc fantazji... wiem ze to nowy asfalt gladko pieknie itp
to wszytsko jest zludne...
zalaczam kiepsiej jakosci zdjecia, dzis musze wyczyscic telefonik:)

http://sezamek.pl/ibiza/sub1.jpg
http://sezamek.pl/ibiza/sub2.jpg
http://sezamek.pl/ibiza/sub3.jpg

pozdr i zycze szerokiej drogi

Nic tak nie ożywia mediów jak trup

Wtorek, 24 lipca (11:50)

A najlepiej dużo trupów. Niewinni ludzie, przepełnieni miłością do bliźnich pielgrzymi, których błogie życie czyhający za zakrętem niedobry los brutalnie przerwał.

Co za szczęście, o takim newsie media marzą przecież miesiącami!

Pierwsze doniesienia o tragicznym w skutkach wypadku pojawiły się w niedzielę około godziny 11. W chwilę później każda większa telewizja w kraju nadawała już wyłącznie obrazy zwęglonego wraku i akcji ratunkowej.
Rozpoczął się trwający dobrych kilkanaście godzin wyścig o miano najbardziej rozhisteryzowanej stacji w kraju. Telewizje prześcigały się w emitowaniu co bardziej mrożących krew w żyłach obrazów, każda relacja musiała być bardziej dramatyczna niż poprzednia.
Gdy pokazywane w porze obiadowej przykryte workami zwłoki przestały już robić wrażenie, przypomniano sobie o rodzinach ofiar. Reporterzy i dziennikarze na złamanie karku pognali do Szczecina, by całemu światu pokazać żenująco nietaktowne zdjęcia rodzin, które przytłoczone ogromem tragedii modląc się wylewały łzy przed ołtarzem.

Śmiertelny zakręt

Czy ktokolwiek z relacjonujących pomyślał chociaż przez chwilę o uszanowaniu prywatności człowieka, który przeżywa właśnie największy dramat w swoim życiu? Jeśli nawet, to i tak musiał wetknąć mu pod nos mikrofon by szloch i rozpacz dotarły do każdego domu w Polsce.

"Czarne weekendy" czyli "pod publiczkę"

Gdy po jakimś czasie i na te obrazy opinia publiczna zdawała się już uodpornić postanowiono ponownie podgrzać atmosferę - zaproszono ekspertów. Niestety plany pokrzyżowała nieco pogoda. Słoneczna niedziela w okresie urlopowym skutecznie zawęziła grono dostępnych pod komórką. Łapanka trwała, telefony rozgrzały się do czerwoności.
Co lepszym udało się ściągnąć do studia głównego inspektora transportu drogowego, gorsi musieli zadowolić się strażakami. Rozpoczęły się wielogodzinne dywagacje, trzeba było przecież wskazać społeczeństwu winnych.
Pierwszy wyrok wydano na firmę organizującą pielgrzymkę. Skoro zawiodły hamulce (czego wciąż jeszcze nie potwierdzono) autokar na pewno znajdował się w opłakanym stanie technicznym. Gdy w chwilę później okazało się, że pojazd nie należał do organizatora odpowiedzialnością obarczono firmę przewozową, mimo że nikt nawet nie potrafił wymienić jej nazwy. Następnie ogłoszono kolejną sensacyjną wiadomość, okazało się bowiem, że aby wjechać na feralną drogę, potrzebne jest zezwolenie władz a autokar musi być wyposażony w specjalny "trzeci, zapasowy system hamulcowy". Prześliczne prezenterki nie miały, rzecz jasna, pojęcia, że popularne zwalniacze od wielu lat znajdują się na liście wyposażenia standardowego wszystkich autokarów turystycznych. Przez dobre kilkadziesiąt minut gnębiono więc, Bogu ducha winnych "ekspertów", których wiedza, podobnie jak pań prowadzących kończyła się na tym, że jest niedziela...

Śmiertelny zakręt

Spoglądając z boku na cały ten medialny szum i podyktowaną nim reakcję władz, można odnieść wrażenie, że nawet umierając trzeba mieć dziś sporo szczęścia. Samolubna śmierć za kierownicą przerdzewiałego malucha nikomu nie przyniesie przecież korzyści. Wielkie agencje prasowe nie wspomną o niej słowem w swoich depeszach, jedyną notatkę sporządzi na miejscu znudzony robotą policjant drogówki. Papiery pójdą ad acta, rodzina otrzyma żałosne odszkodowanie. I tyle.
Co innego, gdy ginie się spektakularnie i hurtem. Wówczas śmierć ma niemal prospołeczny charakter. Dzięki ofiarom media mają zapewnioną oglądalność, politycy pretekst do działania pod publikę i nawet rodziny poszkodowanych zyskują odszkodowania o jakich krewni ofiar mniej spektakularnych wypadków mogą jedynie pomarzyć. I wszystko byłoby świetnie, gdyby nie fakt, że 26 osób już nigdy nie wróci do swoich domów. Ale w tym całym szumie mało kogo zdaje się to interesować...

Paweł Rygas



http://motoryzacja.interi...trup,949183,415

Nic dodać, nic ująć, jak dla mnie Polecam, co poniektórym. Nie sądzę, aby forumowi "wrażliwcy" zadali sobie trud przeczytania tego do końca ze zrozumieniem, ale może ich nie doceniam




I zdjęcia z wypadków w woj. opolskim
Śmiertelny (kierowca osobówki)


I wypadak niedaleko mnie
kierowcy ucieło rękę
Jak już mówimy o kryptozoologii - to nie sposób - nie wspomnieć o Bestii z Gévaudan. Chyba jedno z mych "ulubionych", ze tak powiem, nieznanych stworzeń.

Z wiki:
"W okresie od 30 czerwca 1764 roku do 19 czerwca 1767 roku odnotowano 157 (według niektórych źródeł 179) ataków bestii, w tym 104 ze skutkiem śmiertelnym. Bestia napadała na dzieci i młodzież oraz na kobiety. Sprawozdania z epoki donoszą, że nigdy nie zginęła osoba płci męskiej powyżej 18 roku życia."

Co ciekawe - nie są jest to jakieś rzekome ofiary - informacje z którejś tam ręki, że ktoś tam widział; że marynarz się upił; że ktoś zrobił fake-zdjęcie i po latach się przyznał (tak... mówię o Nessie ^-^) - ale istnieje dokładny spis z datami ataków, imionami i nazwiskami ofiar (jak trzeba to mogę poszukać).
Z teorii, które ja wyznaję - cóż... perwersyjny sadysta psychol? Niesmaczne, ale chyba najbardziej prawdopodobna wersja... I nie działał chyba sam...

Jak już było o Nessie:
Ogopogo - potwór morski żyjący w Lake Okanagan. Indianie przy przekraczaniu rzeki na wszeli wypadek mieli ze sobą kury. Większość twierdzi, że wygląda on jak waleń skrzyżowany z gadem - a długość podają do 9 metrów... Jak dla mnie taki lokalny zabobon, w spadku po tubylcach - ale niech im będzie. Przejeli, bo też chcieli mieć jakiegoś potwora w jeziorku ;3?
Z podobnych mamy jeszcze: Manipogo (Lake Manitoba, 15 m) i Igopogo (Lake Simcoe, 3,5 m)

Cytat:

Podobno w którejś z ameryk były widywanie olbrzymie orły. O_=


chodzi o tzw. Thunderbird/Wakinyan?
W 2002 podobno sobie nad Alaską latały - rozpiętość skrzydeł - 4,5 metra... ihmo. W powietrzu łatwiej jest zobaczyć olbrzymie zwierze, niż w głębinie morskiej... Zdjęcia jakoś nie znalazłam - więc obstawiam, że jest to kolejne zapożyczenie indiańskich wierzeń ;]

dalej - z tych ciekawszych:
Mongolski Robak Śmierci (Allghoi Khorkhoi)

wiki:
"Niezbadane jak dotąd zwierzę, zamieszkujące mongolską pustynię Gobi. Występuje na najgorętszych terenach (piaszczyste wydmy i doliny, porośnięte saksaułem), wychodząc jedynie po deszczu na zwilżone podłoże w okresie czerwiec-lipiec. Przez okres zimy oraz niskich temperatur zakopuje się w piasku i śpi.
Charakteryzuje go wielka agresja oraz natychmiastowy atak na potencjalnego napastnika poprzez strzelanie jadem tudzież porażanie prądem elektrycznym z dużych odległości (około 4 metrów). Dymorfizm płciowy raczej nie występuje.
Wygląd:
Długość około 0,5 metra, grubość męskiego ramienia, kolor ciemnoczerwony, tępo zakończony koniec ciała, trudno odróżnić głowę od ogona. Brak widocznych oczu, nozdrzy i otworu gębowego. Znany jedynie z licznych opowieści mongolskich podróżników oraz ludzi zamieszkujących pobliskie tereny gorących mongolskich stepów."

w to jestem skłonna jestem uwierzyć... podejrzewam, że może chodzić o jakiegoś węża...

Cóż... w wielu przypadkach rozumiem te badania - ale w innych wydają się one kosmicznie absurdalne i naciągane - że z góry wiadomo, że sprawa niewarta jest zachodu. Że jedna osoba "widziała" niegdyś, przez mgłę, gdzieś tam daleko - jakieś przedziwnaczne zwierzę - i ten fakt rozdmuchała - daleko nie znaczy, że takie zwierzę istnieje. Do tego - wiekszość stworzeń, którymi zajmuje się K. ma swoje korzenie w legendach, baśniach i lokalnych wierzeniach - po czym, jakaś forma została z nimi skojarzona - i potem mamy boom.

Chociaż z drugiej strony - ciężko czasami odróżnić realność od fikcji... Parę zwierząt faktycznie udało się potwierdzić...

Chyba późna pora i głupoty zaczynam pisać XD

P.S.
Wielkiej świni wcale nie kojarzę... ^^'''

edit:
swoją drogą... chętnie bym spróbowała jak taka/i Kałamarnica Olbrzymia/Nessie/Kraken/Megalon smakuje... obym dożyła tych morskich przysmaków ^-^
z polskich filmow - boze, gdzie moja pamiec? - podam pare tych najbardziej dla mnie wartosciowych. nad tandeta nie ma co sie rozkminiac.

Trylogia Koterskiego z Adasiem Miauczyńskim, w tym 'Dzien Swira'. genialnie zanalizowane spoleczenstwo i jednostka.

'Zycie jako smiertelna choroba przenoszona droga plciowa' Kieslowskiego zdaje sie. masakra.

'Warszawa' - b. ladny film, ktory ogladalem majac na glowie mega antypatie do tego miasta...

'Weiser' i 'Ucieczka z kina 'Wolność' ' wyrezyserowane przez W. Marczewskiego. Jak ktos ma dylemat: 'Weisera' przeczytac (Pawel Huelle) czy obejrzec - polecam najpierw obejrzec. ksiazka slabsza, mniej tajemnicza i metafizyczna, bardziej przyziemna.

'Cud Purymowy' z serii 'Świeta Polskie' - swietne.

'Inferno' z serii 'Pokolenie 2000' - pare dni temu lecialo na tvp kultura. Ogladalem z rozdziawiona geba. Odechcialo mi sie ćpac.

'Kiler' - hehe

ZF SKURCZ - 'Bulgarski Pościkk', 'Sum Tak Zwany Olimpijczyk', i cała kupa krótkich metraży. Moi faworyci off'u.

klasyka 'CK Dezerterzy' - pamietam jak lezalem ze smiechu przed telewizorem ogladajac obie czesci...

'Pręgi' - bo lubie aktorstwo Jasia Frycza. Fabula sama w sobie, i rezyserka - tez swietnie.

'Pianista' - nakrecone swietnie, lapie za serce. tylko troche to, cyt. 'call me Wladek' np.

'Chłopaki nie płaczą' & 'Poranek Kojota' -

'Żona dla Australijczyka' -

i jeszcze, jeszcze...

z zagranicznych:

'Solaris' wersja 2002 Soderbergha. Muzyka i dzwięk, nic więcej...

druga czesc trylogii 'Qatsi' - 'Naqoyqatsi' - matko, siedzialem w tym kinie, chwile przed polnoca, i nie moglem sie odhipnotyzowac. Piekne dzielo.

'Trainspotting' - oldschool...

filmy, w ktorych maczal lapy Aronofski: 'Π', 'Requiem dla snu', 'Cisnienie' - dokladnie w tej kolejnosci te filmy ryły moja mozgownice.

'Monster' - genialna muzyka BT, a film: no coz, w pewnym momencie chcialem wyjsc z kina. z powodu swiata na ekranie. b.dobry film.

'Droga do zatracenia' - dobre zdjecia i calkiem dobra fabula. Hanks jak zwykle swietny...

'Bezsennosc' z Robinem Williamsem i Alem Pacino. Motyw przewodni - 7 dni bezsennosci - pogratulowac scenarzyscie.

'Traffic' - niecale 3h dobrego, obyczajowo - sensacyjnego kina. i piekna Kaska Zeta-Jones

'Vanilla Sky' - mocny film, C. Diaz - swietna kreacja... scena w samochodzie tuz przed wypadkiem - mistrzostwo swiata.

z takich dramatow obyczajowych to 'Słodki listopad', 'Miasto Aniolow' - nowsza wersja, 'Truman Show' - szok, 'Rainman' - mega smutne.

'Obcy - osmy pasazer Nostromo' - pierwszy raz od poczatku do konca obejrzalem dwa tyg. temu.

i po kolei moje starsze faworyty: 'Kula' (ksiazke czytalem ze 3 razy), 'Krytyczna terapia', 'Goraczka' - Al 'Master' Pacino - MASTERPIECE), 'Terminator 2' (zdjecia moc), 'Seven', 'Twierdza', kilka Bondów, 'Zielona Mila' - lkalem jak pierwszy raz to ogladałem.

i pewnie pare tytulow, ktorych za chiny ludowe nie moge sobie przypomniec.

pozdrawiam
Z tym słowem "bardzo" szybko nie szarżujmy. Dlaczego? Posty z forum ratowników medycznych oraz lekarzy medycyny ratunkowej:
http://ratmed.pl/forum/vi...p?t=858&start=0


Surv
Pytanie: Czy rusza się rannego potrąconego przez samochód. Oddycha, jest tętno, samochód osobowy, prędkość dajmy na to 70 na godzine, troche przelecia, nigdzie mu farba nie cieknie.
Jest podejrzenie złamania kręgosłupa?



Odpowiedź Rozdętka
hmmm... Surv, chyba troszkę dane pomyliłeś...
czy to "70 na godzinę" to są km/h, czy użyłeś innej jednostki długości?
przy 70km/h to już sam samochód będzie mocno uszkodzony i prawdopodobnie rannym kierowcą trzeba będzie się zająć, a pieszy nie ma praktycznie żadnych szans...
mam dalej szukać zdjęć, jak wygląda człowiek po potrąceniu już przy 50km/h (przypominam, że przekazywane przy zderzeniu energie i wynikające z nich uszkodzenia/obrażenia rosną z kwadratem prędkości), czy już trafisz na stronkę po ciężarówce?

no chyba, że ten Twój pacjent został potrącony tylko lusterkiem, które grzecznie się w momencie uderzenia złamało, jak to sobie konstruktorzy życzyli w tego typu kolizjach



później również Rozdętek napisał:

/////trolli napisał:
rozdętetek niestety potrącony w wielu przypadkach jeszcze po zdazeniu przez pewien czas zyje, owszem jego stan jest b.cieżki i nim musimy sie zajac ... kierowca owszem moze byc ranny ale zazwyczaj jego obrazenia nie zagrazają jego zyciu /////

przepraszam, co znaczy "niestety (...) żyje" ? i jaki jest ten czas? bo śmiem przypuszczać, że nie dotrwa do przybycia ekipy PR...
Skoro Surv dał scenariusz z uderzeniem przy 70km/h, (a jest to możliwe np. po zmroku na drodze poza obszarem zabudowanym) to znaczy, że nie jest to typowe potrącenie na mieście, gdzie zwykle kierowca zauważa pieszego wcześniej i rozpoczyna hamowanie zanim uderzy w niego (tutaj znowu wzmianka o obrażeniach proporcjonalnych do kwadratu prędkości), za to powstaje wspomniane ryzyko najechania. Zakładając, że wędrujący sobie drogą człek trafił akurat na środek maski, to z grubsza opcje są dwie:
1 - "wsunie" się po masce i przedniej szybie samochodu i zostanie wyrzucony bardzo wysoko w górę (z relacji świadków w podobnych wypadkach nawet 10 m) po czym Ciocia Grawitacja brutalnie sprowadzi go na asfalt. To jest definitywny "Game Over".
2 - w trakcie uderzenia - "łamiąc" się na wysokości ud/kolan (zależy od wysokości zderzaka) rozbija głową przednią szybę i trafia do środka, rozbijając się na fotelach. Taki przypadek był jakiś czas temu, chyba w Łodzi, gdzie wieczorową porą kobieta śmigając przez miasto właśnie te 60-70 km/h trafiła na pieszego na przejściu. Uszkodzenia pojazdu były tak duże, że Strażacy mieli sporo kłopotów i napocili się próbując uwolnić kierowcę (pieszy oczywiście zgon na miejscu)...

Mam koniecznie szukać fotek, jak to wygląda?... czy znajdziesz sam (bo są obrzydliwe)?
Więc takie zdarzenie jest z reguły śmiertelne, a jeśli ktoś przetrwa, to znaczy że ma spore "znajomości Tam Na Górze" i przeżyje bez względu na udzieloną (lub nie) przez Ciebie pomoc...

Teraz opcja trzecia - pieszy został lekko "zahaczony" krawędzią (najczęściej prawą) maski/zderzaka. Tutaj znowu przeciętnie dwa rozwiązania:
- zostaje "złamany" i pochylony do przodu, a dodatkowo rozpoczyna ruch obrotowy w kierunku samochodu, rozbijając głowę na słupku/przedniej szybie/drzwiach - zależy od położenia środka ciężkości, różnicy mas itd… Takie zdjęcia też gdzieś są, ale nie mam ochoty ich dzisiaj szukać…
- zostaje odrzucony na bok. I tutaj faktycznie pojawiają się szanse przeżycia, ale przypuszczam, że Survowi nie chodziło o tak mało efektowne rozwiązanie…

Czy ktoś ma odmienne zdanie i przedstawi mi sprawę inaczej?


Twoja żona miała bardzo dużo szczęścia.
Z udowodnieniem prędkości będziesz miał duże problemy- jedynie radar może stwierdzić, czy prędkość została przekroczona.
I z całego serca jej życze, aby wróciła do pełni zdrowia .
Po powrocie z pożaru pól uprawnych o których czytamy TUTAJ zostaliśmy wezwani do wypadku w miejscowości Michałowice.

Na miejscu okazało się że w wypadku brały udział dwa samochody: ciężarowy i dostawczy.

Pierwsze oględziny pozwoliły ustalić że jest łącznie cztery ofiary, trzy z nich jechały samochodem dostawczym marki VW LT oraz jedna osoba prowadząca samochód ciężarowy marki IFA. Osoby te były uwięzione we wrakach pojazdów poza kierowcą Volkswagena który wyleciał z samochodu i zatrzymał się pod samochodem ciężarowym.

Najpierw wywieziono ofiary z auta dostawczego. Uwaga karetki w Brzegu nie były dostępne w 100% więc musiała przyjechać karetka aż z oddalonego o 35 km Namysłowa. Po wydobyciu wszystkich ofiar przystąpiono do akcji usuwania pojazdów. Ofiary w stanie ciężkim trafiły do Brzeskiego szpitala.

Były znaczne utrudniania w ruchu ale strażacy zorganizowali objazd przez wąską osiedlową dróżkę, co pozwoliło na bieżąco kontrolować ruchem. W akcji oprócz PSP Brzeg brała udział OSP Michałowice która zabezpieczała drogę jak i pomagała medykom w wyciąganiu ofiary.

Ze wstępnych oględzin prawdopodobnie przyczyną wypadku było wyprzedzanie rowerysty przez samochód dostawczy VW

Brałem udział w akcji ratunkowej więc podaję informacje. Zdjęcia są mojego autorstwa i wykorzystanie ich w jakichkolwiek celach musi być uzgodnione ze mną.







>